sobota, 25 listopada 2023

"Bohdan Butenko. Pixit i cała reszta" Dariusz Rekosz

Bohdan Butenko to gwiazda ilustracji dla dzieci. Chyba każdy spotkał się choć raz w swoim życiu z jego charakterystyczną kreską w czasopismach dla dzieci i młodzieży: w "Misiu", "Świerszczyku", "Płomyku" czy w "Świecie Młodych".

Niech podniesie rękę ten, kto nie czytał chociaż jednej książki dla dzieci lub młodzieży przez niego ilustrowanej, kto nie spotkał nigdy obrazków z Gapiszonem, z Kwapiszonem albo z Guciem i Cezarem.

Tak, Butenko to gwiazda ilustracji dla dzieci. Za to mało kto wie, że był artystą zajmującym się także szeregiem innej działalności twórczej jak scenografie (np. do Kabaretu Starszych Panów), plakaty, animacje, projekty lalek, ilustracje do książek (populanonaukowych, poetyckich itd.), karykatury i rysunki satyryczne.

Tworzył nie tylko dla Polaków, ale i dla cudzoziemców. Jego kreska podobała się m. in. Niemcom, Węgrom, Japończykom. Dzięki temu zwiedził wiele krajów.

Był niezwykle aktywnym człowiekiem. Praca twórcza, warsztaty, targi książek, spotkania autorskie.

Doceniano go, nagradzano, jego imieniem nazwano przedszkole w Dąbrowie Górniczej.

Krótko mówiąc, jest to artysta kultowy, chociaż sam za takiego się nie uważał. Był również czarującym, błyskotliwym mężczyzną z poczuciem humoru. Aż dziw, że powstała na jego temat tylko jedna książka. Ale za to jaka. Polecam wszystkim jego fanom i nie tylko.


Dariusz Rekosz, Bohdan Butenko. Pixit i cała reszta, Wydawnictwo Bernardinum, 2023

niedziela, 19 listopada 2023

"Żeńska końcówka języka" Martyna Zachorska

 Fascynuje mnie walka z feminatywami. Że niby to współczesne bzdury, że niby to fanaberie feministek, że niby nigdy ich nie było. A tu ani bzdury, ani wymysły, ani żadna nowość. Feminatywy były, są i będą. No, przynajmniej dopóki będą kobiety i odmiana w języku polskim. I nie ma co się oburzać i opowiadać andronów. Tylko zacząć zauważać kobiecy punkt języka i szanować go. Ciekawa jestem, czy mężczyźni nie poczuliby się dziwnie, gdyby zaczęto ich zawody określać w żeński sposób, uznając go za uniwersalny. I witalibyśmy panów profesorki, panów lekarki, czy panów biolożki. Trochę jednak niefajnie, co? A kobiety tak mają ciągle.

Gdyby jednak ktoś miał jeszcze wątpliwości, odsyłam do książki Żeńska końcówka języka, w której autorka świetnie tłumaczy co i jak. Polecam ją sceptykom i sceptyczkom, dla których feminatywy są wciąż jak ciemna, niewidoczna strona Księżyca.


Martyna Zachorska, Żeńska strona języka, Wydawnictwo Poznańskie, 2023

środa, 15 listopada 2023

"Jak zmieścić całą starożytność w jednej windzie" T. Papakostas

 Zdawałoby się, że siedzenie w zepsutej windzie może spowodować jedynie atak paniki. Ale nie u Theodore Papakostasa. Ten człowiek ma nerwy ze stali i zacięcie belferskie objawiające się wbrew wszelakim przeciwnościom.

Jak już wspomniałam, żadna winda mu niestraszna, nawet taka tkwiąca między piętrami. A jeżeli znajduje się w niej jeszcze jakiś potencjalny uczeń, to właściwie przypadek utknięcia, traktuje on jako dar od losu. Dlatego, gdy taka sytuacja zaistniała, nie mógł sobie odmówić przyjemności "nawrócenia grzesznika" z manowców niewiedzy.

Na szczęście do owych "zapędów" nauczycielskich, Theodore dołączył zdolności gawędziarskie, więc przymusowa rozmowa, okazała się całkiem interesująca. Dotyczyła zaś głównie historii Grecji od czasów przedhistorycznych do średniowiecza. Autor opowiada, jednocześnie porządkując informacje o epokach, o kolejnych przemianach cywilizacyjnych i kulturowych, o władcach, o archeologii i terminologii w niej stosowanej.

Historia w pigułce okazuje się zatem niezbyt gorzka i dość łatwa do przełknięcia. Nie wnosi żadnych rewelacji, ale dla laika, który nigdy nie zajmował się starożytnością, okaże się ona na pewno ciekawa.

Lektura dla osób, które szukają krótkiego kompendium ze starożytności, podanego w lekkiej formie.


Papakostas Theodore, Jak zmieścić całą starożytność w jednej windzie, Wydawnictwo HI:STORY, 2023

poniedziałek, 17 lipca 2023

"Zadziwienie" Richard Powers

 Ojciec i syn. Relacja jak każda inna. A jednak. Syn nie jest przeciętny, relacja z nim również. Trudności wychowawcze sprawia jego nadwrażliwość, problemy społeczne i niekontrolowana wybuchowość. I jak sobie z nimi poradzić? Lekami? Ojciec jest przeciwny, uważa że na to zbyt wcześnie. Konwencjonalną terapią? Nie działa. Zatem, co robić, żeby okiełznać zbyt wybuchowy temperament? Czekać na cud? Czekać. Bo cuda czasami się zdarzają. W tym przypadku cud powiązany jest z eksperymentalną terapią, zwaną neurofeedbackiem. Brzmi naukowo? I owszem, ale nie ma się co zniechęcać, bo metoda ta w powieści nie wygląda ani skomplikowanie, ani strasznie. Wręcz przeciwnie.

W każdym razie warto zapoznać się z perypetiami Theo i Robina Byrne, ojca i syna, niezwykle odbiegającymi od zwyczajnej codzienności wielu ojców i synów. I warto pozwolić sobie na zatrzymanie się i zastanowienie nad stanem naszej planety, bo przecież każdego to dotyczy. Nie tylko nadwrażliwych dzieciaków.


Powers Richard, Zadziwienie, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2023

sobota, 8 lipca 2023

"Tam, gdzie las spotyka się z niebem" Glendy Vanderah

 

Pojawienie się w życiu ornitolożki Joanny tajemniczej dziewczynki o imieniu Ursa , przewraca cały jej świat do góry nogami. Ursa pojawia się u niej niespodziewanie, wygląda na ofiarę przemocy, ale uparcie twierdzi, że jest kosmitką zesłaną na Ziemię, by podjąć badania nad jej mieszkańcami.

Joanna podchodzi sceptycznie do tego tłumaczenia, ale godzi się pomóc dziecku. To pierwszy krok do szeregu cudów, które zaczynają się wydarzać w jej życiu.

Joanna wie, że musi zgłosić przybycie dziewczynki odpowiednim służbom, żeby nie zostać posądzoną o porwanie. Jednak sprawy się komplikują, a kobieta zadaje sobie wciąż pytania: skąd wzięła się Ursa i kim tak naprawdę jest?

W rozwikłaniu zagadki pomaga jej sąsiad, Gabriel. W pewnym momencie nie są już tacy pewni, czy chcą usłyszeć prawdę. Ale jak to w życiu bywa, prawda i tak ich dosięga.

Książka o przyjaźni, skomplikowanych relacjach i miłości. Z kryminalną zagadką w tle. wzruszająca i ciekawa. Polecam.


Vanderah Glendy, Tam, gdzie las spotyka się z niebem, tłum. Dorota Stadnik, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 2022

wtorek, 22 czerwca 2021

Projekt "Rosie" G. Simsion

Kiedy mężczyzna szuka kobiety... historia stara jak świat, powiecie, ziewając. To zacznę jeszcze raz. Kiedy uznany profesor genetyki z zespołem Aspergera szuka żony... o, widzę ten lekki błysk zainteresowania. I myślę, że ten błysk absolutnie wystarczy, żeby zacząć czytać. A potem pozwolić się ponieść perypetiom owego profesora, Dona Tillmana, oryginała jakich mało.

To, że jest tzw. aspi, powoduje szereg komplikacji w jego życiu i przyczynia do szeregu nieporozumień i zawirowań, ale równocześnie stawia go w niektórych dziedzinach na pozycji uprzywilejowanej. Don posiada bowiem wyśmienitą pamięć (co oczywiście nie jest standardem u wszystkich aspi, ale mitologizowanie robi swoje), zna świetnie sztuki walki i ma zdolność porządkowania wszystkiego wokół - oczywiście wzbudzając u mniej zorganizowanych jednostek zdecydowany opór. Jednak, pomimo tych wszystkich umiejętności, jest również osobnikiem nieradzącym sobie kompletnie z relacjami społecznymi i emocjami. Oczywiście, jako perfekcjonista, stara się poradzić sobie z tym fantem. Czy mu się uda? Dowiedzcie się sami, sięgając po książkę. Polecam.


Graeme Simsion, Projekt "Rosie", tłum. Maciej Potulny, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2013


poniedziałek, 14 czerwca 2021

"Gambit królowej" W. Tevis

Nie jestem pasjonatką szachów. Nie mam na to dość cierpliwości i samozaparcia. Podziwiam jednak tych, którzy, z wypiekami na twarzy od emocji, potrafią przez długie godziny wpatrywać się w szachownicę, obmyślając strategię pokonania przeciwnika. Ale ten podziw nie skutkuje moim kibicowaniem szachistom. Po prostu. Podziwiam i tyle.

Dlatego to, że sięgnęłam po książkę Gambit królowej, nie było działaniem celowym i zamierzonym. Był to zupełny przypadek. Planowałam przeczytanie kryminału retro, a otrzymałam... powieść obyczajową z leitmotivem.

Pomimo zaskoczenia, nie rzuciłam jej w kąt, tylko brnęłam dalej, coraz bardziej dając się wciągać w kolejne szachowe rozgrywki głównej bohaterki. Nieważne, że nazwy skomplikowanych ruchów nic mi nie mówiły, że czułam się jak na wyprawie po nieznanych lądach, istotne było to, że wciąż chciałam czytać, ciągle "grać" z Beth Harmon w jej grę. I gdy "rozgrywka" się skończyła, poczułam rozczarowanie, że to już koniec.


Walter Tevis, Gambit królowej, tłum. Hanna Pustuła-Lewicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020






poniedziałek, 10 maja 2021

"Posełki. Osiem pierwszych kobiet" O. Wiechnik

Jakże chciałabym, żeby karty podręczników, także historycznych, zapełniły się wreszcie, wyrzucanymi od wieków w sposób metodyczny poza nawias pamięci, kobietami. Żeby dziewczynkom dane było poznać nie tylko sztandarowe Marię Skłodowską-Curie i Emilię Plater, ale i inne ważne dla Polski i świata kobiety. Żeby zapełniono wreszcie ten wstydliwy dół ignorancji i wykluczenia. Żeby przestano wciskać kit, że historia mężczyzn jest uniwersalna, bo tak naprawdę jest tylko połową prawdy, historią mężczyzn, przefarbowaną na obiektywną, tak, jak historia arystokracji udaje historię całego narodu. Pora na dopuszczenie do głosu innych.

Cieszę się, że ostatnie lata obfitują w książki, które powoli tę wiedzę normalizują,  wprowadzają do ogólnej świadomości wybitne postacie kobiet, wyciągają z cienia ich osiągnięcia, wartości i ideały. 

Jedną z nich jest książka Posełki. Osiem pierwszych kobiet Olgi Wiechnik. Autorka opisuje w niej losy pierwszych polskich posłanek (czy jak kto woli - posełek). Zgrabnie łączy opowieść o ich życiu prywatnym z publicznym, powołując się na ocalałe dokumenty i wspomnienia osób, choćby pośrednio znających główne bohaterki. Historie przez nią opowiedziane nie nużą, pomimo dużej ilości informacji. Dzieje się tak dlatego, że opisują nietuzinkowe postacie, odważne i pracowite kobiety z krwi i kości. Pionierki i społecznice, często geniuszki w swoich dziedzinach. Kobiety waleczne, bo zwalczające nie tylko obiektywne problemy, ale i próbujące zburzyć patriarchalną ścianę, od której niejednokrotnie odbijały się ich inicjatywy. Te kobiety to bohaterki, godne pomników i nazw ulic. Najwyższy czas na ich docenienie.


Olga Wiechnik, Posełki. Osiem pierwszych kobiet, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019






wtorek, 4 maja 2021

"Cukry" D. Kotas

To książka ucieczka nie-ucieczka. Taki paradoks. Jak w życiu czasami bywa.  Chęć ucieczki od siebie, ale z przemożną potrzebą drążenia w sobie.

Autorka gra z nami w odsłanianie siebie, dokopywanie się do głębszych pokładów swojego wnętrza, a jednak... nie przekracza cienkiej granicy, za którą leży bezwstydny ekshibicjonizm. Pokrywa wszystko poetyckim klimatem, tym cukrem pudrem na smutku, cierpieniu i popiele. Gdyby się go zdmuchnęło, bolałoby o wiele bardziej. Jak świeżo rozdrapana rana.

Ale przecież ta książka to nie literatura faktu. Wspomnienie może zostać odbite w krzywym zwierciadle pamięci, może zostać przycięte lub rozciągnięte. Liczy się tylko wola twórcy.

Cukry płyną wartką narracją. Wciągają. Dzięki swojej anegdotyczności, bogactwu obrazowania, odwadze szczerości wyznania. To "siedzenie w cudzej głowie" okazuje się interesującym doznaniem artystycznym. Wygodnym i bezpiecznym, bo zawsze można z niej wyjść i wrócić do własnej rzeczywistości. Chociaż czasami nie aż tak bardzo odmiennej. Dlatego wielu tak bliskiej.

Polecam wrażliwym duszom.



Dorota Kotas, Cukry, Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2021


poniedziałek, 26 kwietnia 2021

"Zbuntowana królowa" M. Moran

Wielka Brytania ma sporo za uszami. Dużo wojen, rasizm, kolonializm. Żadne tam historyczne "kochajmy się". Można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że idealnie wpasowała się w grono rozbójników Europy i świata. Przekonały się o tym między innymi Indie, które zostały w podstępny sposób "dołączone" do jej posiadłości w XIX wieku. Ale zanim to nastąpiło, wielu z tamtejszych władców próbowało pozbyć się brytyjskiego intruza. Jednym z nich była rani Lakszmi Bai, królowa Dźhansi.

Była kobietą wojowniczką, wybitną władczynią, patriotką, która w obronie wolności oddała życie, będąc czołową postacią powstania sipajów w 1857 r.

Osoba rani zainspirowała autorkę powieści historycznych, Michelle Moran, która zbeletryzowała jej losy, obierając za narratorkę Sati, jedną z jej przybocznych strażniczek i bliską powiernicę.

Opowieść o bohaterce narodowej Indii jest niezwykle pasjonująco napisana, chociaż autorka przyznaje się do drobnych odstępstw od faktów, ułatwiających czytelnikowi "brnięcie" przez lekturę, jak np. uproszczenie nazwisk bohaterów. Cała fabuła jest jednak skomponowana niezwykle udanie, wciągając w wir akcji, okraszonej barwnym tłem obyczajowym, ukazującym różnorodność społeczeństwa indyjskiego, od biednych mieszkańców wsi po władców; codzienność życia, szczególnie kobiet, ich zmagania z narzuconymi tradycją rolami, walką o szacunek, o przetrwanie, a nawet o przeżycie w nieprzyjaznym, skrajnie patriarchalnym kraju.

Pozycja naprawdę godna polecenia.


Michelle Moran, Zbuntowana królowa, tłum. Aleksandra Górska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016





poniedziałek, 19 kwietnia 2021

"Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" A. Kamińska

    To była charakterna baba - tak można by ją określić. Pasjonatka, "czarownica", uczona, pisarka. Autorytet przyrodniczy. Jedna z rodu "tych" sławnych. Profesor Simona Kossak. 

    Zwierzęta kochała miłością odwzajemnioną. Starała się je zrozumieć i ochronić. Dbała o nie, walczyła o ich dobro. Przyroda to był jej świat. A jej miejscem na ziemi była "Dziedzinka", leśniczówka w Puszczy Białowieskiej, którą dzieliła z Lechem Wilczkiem, jej przyjacielem i partnerem.

     Dla rodziców była rozczarowaniem. Nie, nie dlatego, by była zakałą rodu, czarną owcą, kryminalistką, morderczynią. Była rozczarowaniem, tak jak jej siostra, bo nie urodziła się chłopcem. Kolejnym "Kossakiem". Artystą. Zaś bycie rozczarowaniem, nigdy nie wpływa dobrze na poczucie szczęścia i nie buduje poczucia bezpieczeństwa, szczególnie, gdy idzie w parze z oziębłością uczuciową najbliższych. 

     Simona przez całe życie zabiegała o zainteresowanie rodziców, chciała osiągnąć sukces, żeby im udowodnić, że jednak jest coś warta. Starała się, żeby ją pokochali. 

     Nie została kolejnym Kossakiem malarzem, nie miała talentu plastycznego. Za to uznała za spełnienie swojego rodzinnego "obowiązku" bycia wybitnym zdobycie profesury. To dawało jej satysfakcję, było źródłem dumy i poczucia triumfu. 

Jej życie było barwne, chociaż pełne kontrastów, ciekawe. Dlatego warto sięgnąć po jej biografię. Została ona również wydana w formie audiobooka. Można jej posłuchać w interpretacji Kingi Preis.

Czy sięgniecie po książkę, czy po audiobook, będzie to na pewno niezapomniana lektura. 


    • Kamińska, Anna, Simona . Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016. 

    • Kamińska, Anna,  Simona . Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, czyta Kinga Preis, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, Television.

  

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

"Pamiętnik Czachy" J. Jagiełło

Zabawmy się w skojarzenia. Co przychodzi wam na myśl, gdy słyszycie słowo czacha? Mi od razu przyszła na myśl olbrzyyyymia czaszka, która tak rozrosła się w mojej wyobraźni, że wręcz usłyszałam głos He-Mana i jego nieśmiertelne "na potęgę posępnego czerepu".

No dobrze, to w takim razie spytam, kto mógłby mieć takie przezwisko? I, zupełnie od niechcenia, pojawia się w mojej głowie stereotyp - ogolony na zapałkę, odziany w dres, umięśniony osobnik, płci raczej męskiej. To tyle, jeżeli chodzi o skojarzenia. Nadchodzi bowiem czas przejścia do sedna.

Otóż, sięgnęłam po książkę dla dzieci o niegrzecznie brzmiącym tytule Pamiętnik Czachy. Oczywiście, jak się już domyślacie, Czacha to... nie, nie ów stylowo ubrany mężczyzna. Ba, nie jest to nawet chłopak. Pies też nie. Dobrze, nie będę już was męczyć i zdradzę, że Czacha to dziewięcioletnia dziewczynka (sama określa swój wiek: "prawie 10") o imieniu Amelia. Jak na Czachę przystało ma setki pomysłów, wpędzających ją w ciągłe kłopoty, ma też paczworkową, barwną rodzinę i niemożliwe do zrealizowania marzenie o posiadaniu psa.

Czy na pewno aż tak niemożliwe? Żeby się tego dowiedzieć, sięgnijcie po książkę. Z pewnością wywoła uśmiech na waszej twarzy.


Joanna Jagiełło, Pamiętnik Czachy, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2020




sobota, 28 marca 2020

wdzięk a płeć - cytat

- Mogłabyś być czarująca - powiedziała Winifred. - Bez wątpienia. Przy odrobinie wysiłku.
     Słuchałam pokornie, niechętnie. Wiedziałam, że brak mi wdzięku. Brakowało go również Laurze. Byłyśmy zbyt skryte na wdzięk albo zbyt tępe. Nigdy się go nie nauczyłyśmy, bo Reenie nas rozpieściła. Uważała, że to, kim jesteśmy, musi wszystkim wystarczyć. Nie powinnyśmy wysilać się dla innych ludzi, wdzięczyć się do nich za pomocą pochlebstw i trzepotania rzęsami. Myślę, że pod pewnymi względami ojciec uważał wdzięk za przydatny, ale nie zaszczepił go w nas. Chciał, żebyśmy raczej przypominały chłopców, i teraz tak było. Nie mówi się chłopcom, że mają być pełni wdzięku. Przez to ludzie mogliby ich wziąć za krętaczy.



Margaret Atwood, Ślepy zabójca, Wydawnictwo Zysk i s-ka, tłum. Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Poznań 2002, s. 280

sobota, 21 marca 2020

Pan Józef i poezja

Pan Józef... och, ten pan Józef. Niech mu poezja lekką będzie. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie podzielić się z Wami tym poruszającym pokłady radości cytatem z z "Rewersu" Andrzeja Barta.

- (...)A pani, przepraszam za dociekliwość, jakiś konkretny dział reprezentuje?
- Poezję polską - mówi Sabina z dumą i nawet odczuwa wdzięczność do pana Józefa za to pytanie.
- Ha, tu mnie pani trafiła! Poezja... Dużo by można mówić...
Pan Józef zamyśla się ładnie. Cisza, która następuje, trwa wystarczająco długo, aby mama zdecydowała się interweniować.

Bart Andrzej, Rewers, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009, s.54


czwartek, 25 maja 2017

"Dziewczynka, która się nie uśmiechała" S. Dunphy

To nic, że trudno. Czasami trzeba. Być Pigmalionem i kształtować. Młode umysły i serca. Tak, jak czynił to autor Dziewczynki, która się nie uśmiechała, Shane Dunphy.

Dunphy pracował w domach opieki. Nie tylko z dziećmi, ale również z dorosłymi. Pomagał im w zdobywaniu kompetencji społecznych. Najczęściej mógł pochwalić się sukcesami, zdarzały się jednak i trudne chwile, gdy okazywało się, że cała praca jego i jego współpracowników szła na marne. To potrafi każdego zdemotywować. Dlatego i on przechodził chwile załamania, zdarzyło mu się nawet na jakiś czas porzucić pracę w zawodzie i zarabiać jako muzyk w knajpach. Na szczęście kryzys minął i chociaż początkowo zajął się tylko dorosłymi, to los chciał inaczej.

W książce Shane opisuje szerzej rzeczywistość opieki nad dziećmi specjalnej troski, koncentrując się na ośrodku wychowawczym "Małe urwisy" w swojej miejscowości, w którym został szefem. Pokazuje stopniowe ogarnianie chaosu i kolejne milowe kroki w zdobywaniu zaufania dzieci. Przedstawia, jak w jego wychowankach dokonywała się metamorfoza. 

Historia pełna pozytywnego przesłania. Polecam każdemu dla podreperowania wiary w ludzi.

Shane Dunphy, Dziewczynka, która się nie uśmiechała, tłum. Piotr Kleszcz, Wydawnictwo Olé, Warszawa 2014

piątek, 12 maja 2017

"Opactwo stu grzechów" M. Simoni

Ja chcę to mieć! - to motto życiowe pewnego kardynała, którego tożsamość przez długi czas tkwi w mrokach niewiedzy. Ujawnia się w sposób niespodziewany i dość niewygodny dla wysoko postawionego bandyty i seksualnego dewianta. 

Chcę to mieć! - krzyczy każdy jego występek, dotyczący tajemniczo brzmiącego hasła Lapis exilii, a na jego drodze trup ściele się gęsto.

Trudno więc się dziwić, że budzi strach, ale i wrogość. 

Kardynał rozdaje karty, dąży do zgromadzenia trzech relikwii, notabene wcale nienależących do niego, lecz wykradzionych z opactwa w Mont-Fleur. I zapewne dość szybko udałoby mu się wcielić ów zamysł w czyn, gdyby nie pewien uparty osobnik, zwolennik rycerskiego kodeksu honorowego, Maynard de Rocheblanche.

Maynard przypadkowo stał się spadkobiercą części tajemnicy, którą odziedziczył na polu bitwy po Janie Ślepym Luksemburskim. Wie niewiele, ale stopniowo, prowadząc śledztwo, zaczyna zdobywać nowe informacje, które zaczynają zagrażać życiu jego i jego bliskich. 

I tom trylogii nie daje jednak odpowiedzi na pytania. Dlatego czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Marcello Simoni, Opactwo stu grzechów, tłum. Joanna Kluza, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017

piątek, 5 maja 2017

"Tajemnice wydarte zmarłym" E. Craig

Jeden lubi układać puzzle, inny kości. Po to, by uzyskać pełny obraz, by rozwiązać zagadkę. Jeżeli w puzzlach brakuje wielu elementów, trudno znaleźć odpowiedź. Podobnie jest z ludzkim szkieletem. Braki zostawiają miejsce na wiedzę i doświadczenie.

Praca antropologa sądowego polega na takim "układaniu puzzli". Im więcej elementów, tym łatwiej. Można wtedy określić nie tylko przyczynę śmierci, ale i wiele cech denata - jego wzrost, przybliżony wiek, płeć, rasę, przybliżony wygląd twarzy. Dane konieczne do identyfikacji.

Emily Craig opowiada o swojej pracy, przybliża nam świat misternie zbieranych kości, poszukiwania prawdy, przyczyniania się do łapania zbrodniarzy, często uważających się za bezkarnych. Obala mity tworzone przez seriale telewizyjne i pokazuje rzeczywiste trudy i niebezpieczeństwa swojego zawodu. A naprawdę ma o czym opowiadać, gdyż ma za sobą długi staż.

Polecam.

  • Emily Craig, Tajemnice wydarte zmarłym. Śledztwa na najbardziej niesławnych miejscach zbrodni Ameryki, tłum. Hanna Pustuła, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010

piątek, 28 kwietnia 2017

"Pradzieje Tarnowa" J. Okoński

Przez wiele lat niewiele wiedziano o przedhistorycznych czasach wielu miejscowości. Również Tarnowa. Oczywiście, pojawiały się tu i ówdzie jakieś skorupy, dziwnie obrobione kamienie, jakieś wypalone jamy. Dla laików rzeczy mało istotne. Ot, śmieci, o których nie warto nawet wspominać.

Jednak na szczęście dla potomnych pojawił się też pasjonat, Bolesław Czapkiewicz, profesor tarnowskiego gimnazjum, malarz, archeolog amator. I to on jako pierwszy zaczął wypełniać białe plamy na karcie tarnowskiej prehistorii. Dzięki niemu przetrwało nie tylko wiele wykopalisk, ale i ich rysunków. Szczególnie cenne są te, które uwieczniają przedmioty zaginione w czasie wojennej zawieruchy. 

Po latach badania Czapkiewicza przydały się jego następcom. Mogli oni dołączyć je do własnych, poszerzając wiedzę i nanosząc na mapę kolejne miejsca związane z osadnictwem w regionie. Okazało się bowiem, że Tarnów ma o wiele starszą genezę niż pierwotnie sądzono, chociaż niekoniecznie związaną ze Słowianami. 

Jerzy Okoński w swojej książce Pradzieje Tarnowa w przejrzysty dla laika sposób przybliża prehistorię miasta i okolic, co więcej, przybliża również archeologię, porządkując epoki i zamieszczając ilustracje niektórych z odnalezionych przedmiotów. Opowiada się też za jedną ze stron sporu o historię miasta, popierając jedną z hipotez. 

Książka Okońskiego jest ciekawą pozycją, chociaż przypuszczalnie częściowo nieaktualną, została przecież wydana w 1990 roku, czyli prawie trzydzieści lat temu. To sporo czasu, tym bardziej, że wciąż   prowadzone są badania archeologiczne, odświeżające informacje na temat przeszłości miasta. Warto ją jednak przeczytać, bo aż tak wiele w archeologii się przecież nie zmienia.

  • Jerzy Okoński, Pradzieje Tarnowa, Tarnowskie Towarzystwo Kulturalne, Tarnów 1990

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Autobiografia na czterech łapach..." D. Sumińska

O czym?
O przodkach, przyjaciołach, rodzinie i zwierzętach autorki.
Dla kogo?
Dla wszystkich miłośników historii z życia wziętych.
Zalety?
Pozytywny przekaz, humor, subtelny dydaktyzm.
Wady?
Sami poszukajcie. ;)


Dorota Sumińska, Autobiografia na czterech łapach, czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, koni, jeży, żółwi, węży… i ich krewnych, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Zaraza" J. Ambroziewicz

W lipcu 1963 roku we Wrocławiu powiało grozą i historia "lubiła się powtarzać". Lato okazało się gorące. Nie tylko z powodu temperatury. Na ulicach zapanowała Variola vera, po polsku zwana ospą prawdziwą lub czarną.

Lekarze stanęli w obliczu zarazy, której początkowo nawet nie potrafili zidentyfikować. Jednak później, walcząc z przeciwnościami losu i systemu politycznego, zaczęli coraz bardziej opanowywać sytuację.

Ich zmagania opisał w wyjątkowo ciekawym, zbeletryzowanym reportażu Jerzy Ambroziewicz. Z kart książki zaczęły wyłaniać się kolejne postacie dramatu. Pracownicy służby zdrowia, chorzy, działacze partyjni. Cała gama ówczesnych bohaterów i ich przeciwieństw.

Okazało się, że obok zachwalanej pod niebiosa w ówczesnym czasie  doktor Surowcowej, działali jeszcze inni, równie ofiarni lekarze, o których prasa z premedytacją milczała.

Nieliczni medycy, którzy nie zetknęli się z zarazą, dzięki czemu nie trafili do izolatorium lub szpitala,  musieli obsługiwać pogotowie ratunkowe i zajmować się wszystkimi nagłymi przypadkami. Ich doba rozciągała się do granic możliwości, a przemęczenie stawało się wręcz nadludzkie.

Również ci, którzy zajmowali się ospiarzami, nie oszczędzali się. Ofiarnie pomagała im garstka pielęgniarek i salowych, czasami wspierana przez ludzi niezwiązanych ze służbą zdrowia. Nie było ich zbyt wielu, czemu nie należy zbytnio się dziwić, gdyż strach skutecznie zniechęcał do współpracy, ale byli.

Reportaż napisany został przystępnym językiem, barwnie odmalowującym ówczesne realia walki z zagrożeniem. Pozycja jest ciekawa nie tylko z powodu swojej historyczności, ale i prawdy psychologicznej. Polecam.

Jerzy Ambroziewicz, Zaraza, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2016