Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2023

"Zadziwienie" Richard Powers

 Ojciec i syn. Relacja jak każda inna. A jednak. Syn nie jest przeciętny, relacja z nim również. Trudności wychowawcze sprawia jego nadwrażliwość, problemy społeczne i niekontrolowana wybuchowość. I jak sobie z nimi poradzić? Lekami? Ojciec jest przeciwny, uważa że na to zbyt wcześnie. Konwencjonalną terapią? Nie działa. Zatem, co robić, żeby okiełznać zbyt wybuchowy temperament? Czekać na cud? Czekać. Bo cuda czasami się zdarzają. W tym przypadku cud powiązany jest z eksperymentalną terapią, zwaną neurofeedbackiem. Brzmi naukowo? I owszem, ale nie ma się co zniechęcać, bo metoda ta w powieści nie wygląda ani skomplikowanie, ani strasznie. Wręcz przeciwnie.

W każdym razie warto zapoznać się z perypetiami Theo i Robina Byrne, ojca i syna, niezwykle odbiegającymi od zwyczajnej codzienności wielu ojców i synów. I warto pozwolić sobie na zatrzymanie się i zastanowienie nad stanem naszej planety, bo przecież każdego to dotyczy. Nie tylko nadwrażliwych dzieciaków.


Powers Richard, Zadziwienie, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2023

poniedziałek, 27 marca 2017

"Prawdziwa historia oparta na kłamstwach" J. Clement

Liść – powiedziałaby Josefa, a Sofia by jej przytaknęła. Bo to jedno słowo wystarczyłoby. Bo „każdy liść to usta”, a usta opowiadają historie. I te prawdziwe, i te oparte na kłamstwie. Jak w życiu.

Także tym Leonory. Miotłowego dziecka, które los poprowadził z klasztornej szkoły wprost do domu państwa O’Conner. Miejsca, gdzie spędziła wiele lat jako służąca, opiekująca się dziećmi swoich pracodawców.

Leonora jest Indianką. Jej jedynym wianem jest rada matki, by zawsze mówiła „tak”, gdyż „nie” jest „uparte jak muł” i jest „słowem dla niegodnych warg”. Stosuje się do niej, co w konsekwencji powoduje jej upadek.

Lecz zanim to się zdarzy, jej życie płynie dość monotonnie. Sumiennie spełnia swoje obowiązki, przyjaźni się z Josefą i Sofią, korzysta z wolnego czasu. Ot, egzystencja zwykłego człowieka.


Jennifer Clement świetnie operuje prozą poetycką. Wciąga aż po same uszy.

  • Jennifer Clement,  Prawdziwa historia oparta na kłamstwach, tłum. Karolina Zaremba, Dom Wydawniczy MAŁA KURKA, Piastów 2014

sobota, 11 lutego 2017

"Pan Nakano i kobiety" H. Kawakami



Myślałam, że będzie o romansach pana Nakano. Pochopnie uznałam go za japońskiego Casanovę. Dałam się zwieść swojemu stereotypowemu myśleniu. I chociaż książkę pożyczyłam z pobudek czysto praktycznych, związanych z półkowymi przeciążeniami, nie żałuję. Bo lubię takie kameralne klimaty, skupienie na szczegółach i opowieści o zwyczajnych rzeczach i ludziach. Historie z gatunku: świat zatrzymał się na chwilę, żeby odetchnąć. 

Hiromi Kawakami pisze nieśpiesznie, snuje gawędę wokół ludzi i przedmiotów, stawiając w centrum miejsce, jakim jest sklepik ze starociami pana Nakano. To tutaj splatają się ich losy, nawiązują znajomości o różnym natężeniu, powstają plany i rodzą się marzenia. 

Pan Nakano jest niekwestionowanym władcą tego minimalnego królestwa, a pomagają mu nim zarządzać jego pracownicy Hitomi Suganuma i Takeo Kiryū oraz jego siostra pani Masayo.

Do sklepiku przychodzą różni klienci. Niektórzy są dziwni, inni całkiem zwyczajni. Czasami kupują, czasami tylko oglądają. Zdarzają się i tacy, którzy chcą coś sprzedać. I tak interes się kręci.

Podobnie jak pełen rzeczy spis treści. Jest w nim miejsce na koperty prostokątne numer dwa, przycisk, nóż do papieru, sukienkę, miseczkę, maszynę do szycia, a nawet worek treningowy. I każdy może wybrać coś dla siebie. Całkiem tanio i z filiżanką zielonej herbaty na zachętę. 

A kobiety? Właściwie liczą się tylko trzy. Siostra pana Nakano, jego kochanka i jego pracownica. Tylko one mają określoną tożsamość. Pozostałe rozmywają się, giną we mgle braku zainteresowania, znika w niej również jego żona, ale nie ma się czemu dziwić, przecież nigdy nie zajrzała do sklepiku, a żeby zaistnieć, powinna.


  • Hiromi Kawakami, Pan Nakano i kobiety, tłum. Anna Zalewska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012

poniedziałek, 30 stycznia 2017

"Poeta, strażnik i więzień" J. Lee



Japonia w czasie II wojny światowej była sojusznikiem Niemiec i planowała stać się mocarstwem, podporządkowującym sobie sąsiadujące z nią państwa. Te zakusy nie ominęły również Korei, gdzie Japończycy wprowadzali terror niewiele różniący się od tego, który panował w dobrze nam znanych państwach totalitarnych. Koreańczycy byli zatem sukcesywnie gnębieni, osadzani w ciężkich więzieniach, obdzierani z tożsamości narodowej, eliminowani, także w eksperymentach medycznych. 

Historia opisana przez Yung-Myunga Lee zaczyna się w 1944 roku w zakładzie karnym w Fukuoce. To tutaj w Oddziale Trzecim, najcięższym, przetrzymywani są Koreańczycy, w dużej części więźniowie polityczni. Ich los jest w większości przesądzony – mają z niego nie wyjść żywi.

Okazuje się jednak, że żywy nie wyjdzie również jeden ze strażników, Sugiyama, zamordowany przez nieznanego sprawcę. Naczelnik nie chce przekazać sprawy na zewnątrz, dlatego zleca przeprowadzenie śledztwa innemu strażnikowi, młodemu Yuichi Watanabe. 

W trakcie śledztwa okazuje się, że Sugiyama, były żołnierz, dręczący więźniów, ma drugą twarz, zupełnie zaskakującą. Wypływają również inne rzeczy, jak tajna biblioteka, tunel w karcerze czy efekty zastrzyków „na wzmocnienie”.

Watanabe drąży i coraz bardziej zaczyna się bać, a jednocześnie coraz więcej rozumieć.
Odkrywa część prawdy, reszta, jak przystało na porządny zakład karny, jest „ocenzurowana”. I tak ma pozostać. Dlatego tylko w jego pamięci pozostają rozmowy z Yunem Dong-ju, koreańskim poetą, historia o dziewczynce z latawcem, treść pieśni Schillera i inne szczegóły więziennego życia. Oczywiście do czasu.

Bo potem przychodzi koniec wojny…

Książka wybitna. Pełna poezji, symboli, prób zrozumienia człowieka i mechanizmów przemocy. Nic nie jest tu czarno-białe. Każdy jej kawałek daje do myślenia i wciąga.


  • Lee Jung-myung, Poeta, strażnik i więzień, tłum. Jan Kraśko, wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2016

niedziela, 22 stycznia 2017

"Dziecko z chmur" J. Bigos, B. Mozer

Niektórzy chcą mieć dzieci, inni niekoniecznie. Dobrze, gdy sami mogą o tym zadecydować, gorzej, kiedy coś niezależnego od ich woli staje im na przeszkodzie. I wtedy zaczynają się trudności. 

Dziecko z chmur traktuje o takich trudnościach. Zostało napisane przez dwie kobiety, przyjaciółki od czasów studenckich, borykające się z problemem bezpłodności. Obie bardzo pragną potomstwa, ale z różnych powodów ich marzenie nie chce się spełnić. Nie pomagają ani medycyna (konwencjonalna i niekonwencjonalna), ani dieta, ani wiara. Naturalna chęć bycia matką w pewnym momencie zaczyna przeradzać się wręcz w obsesję.

Do czasu znalezienia rozwiązania, jakim okazuje się adopcja.  Tych „narodzin w sercu”, jak nazywają to obie autorki. Akt miłości i akceptacji innej drogi do rodzicielstwa. 

Książka, która mnie momentami irytowała, momentami wzruszała, momentami wywoływała niedosyt informacji. Jednego jej jednak nie można zarzucić – jest to na pewno historia prawdziwa. 


  • Justyna Bigos, Beata Mozer, Dziecko z chmur, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2010

środa, 18 stycznia 2017

"Znikasz" Ch. Jungersen

Czy uszkodzony mózg to uszkodzona dusza? Czy człowiek, który zmienił się z powodu wypadku, zachowuje swoją tożsamość? Czy jest nadal tym, za kogo go mieliśmy? Te i inne pytania wielokrotnie już zadawali sobie psycholodzy, filozofowie. I znów pojawiły się one w kontekście historii opowiedzianej przez Christiana Jungersena.  

Jej główny bohater, Frederik Halling, w ciągu kilku lat zmienia się z zagorzałego pracoholika i człowieka sukcesu w ciepłego męża i ojca. Zmiany te następują stopniowo i niezauważalnie dla bliskich, dlatego szokiem okazuje się jego szaleńcza jazda samochodem, zakończona kraksą, po której kierowca dostaje napadu furii i kończy z rozbitą głową nad przepaścią.

Tomografia mózgu wykonana po wypadku w szpitalu wykazuje guza mózgu.
I nagle wszystko staje się jasne.  Nie było żadnego cudu. Cała przemiana osobowości okazuje się wytworem choroby. 

Frederik przechodzi operację. Guz znika, ale znika również dawny Frederik. W wyniku ingerencji w przodomózgowie, następuje uprymitywnienie jego zachowań. Zamiast uczuć wyższych, pojawiają się pierwotne instynkty. Na domiar złego wychodzi na jaw afera z defraudacją szkolnych pieniędzy. Okazuje się, że będąc chorym, mężczyzna przejawiał skłonności do hazardu i stracił majątek należący do szkoły, której był dyrektorem, na giełdzie. Stało się to przyczyną utraty pracy części nauczycieli i dobytku jego, jego rodziny i całego zarządu szkoły. Za ten czyn groziło mu więzienie.

W trakcie śledztwa oczywiście pojawia się pytanie, czy kradnąc był świadomy swoich czynów. Obrona oczywiście musi udowodnić, że nie.

W działaniu na rzecz uniewinnienia działa początkowo tylko jego żona, Mia, angażując wyspecjalizowanego w takich sprawach adwokata, Bernarda, znajomego z grupy wsparcia. Oboje starają się udowodnić, że Frederik w tamtym okresie nie był sobą. Działanie to zbliża ich do siebie. Stają się kochankami.

A tytułowe znikanie? To przede wszystkim przemiany osobowości, zarówno chorych, jak i zdrowych z nimi związanych. Ten rodzaj współudziału w zacieraniu tożsamości, w narodzinach nowego. Dotyka to wszystkich bez wyjątku. I nie zawsze dobrze się kończy.


  • Christian Jungersen, Znikasz, tłum. Mateusz Borowski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, s.449, Kraków 2015

piątek, 13 stycznia 2017

"Judasz" T. Lee

Historia Judasza napisana z perspektywy samego zainteresowanego. Autorka stara się ukazać motywy, które nim kierowały, jego wewnętrzne rozterki i zmagania, a także próbuje odtworzyć jego biografię od wczesnego dzieciństwa po samobójczą śmierć. 

Oczywiście nie mogło tu również zabraknąć próby zobrazowania relacji z Jezusem i jego nauką. Tej mieszanki wiary i miłości z wątpliwościami. Poszukiwania prawdy i próby pogodzenia rewolucyjnych pomysłów Mistrza z żydowskim Prawem, przyjaźni i zobowiązań wobec rodziny. 

Jest to opowieść napisana barwnie, z wykorzystaniem wiedzy o ówczesnych realiach obyczajowych, społecznych i historycznych, z całą galerią postaci, również tych znanych dobrze z Ewangelii.

Opowieść o trudnych wyborach.  


  • Tosca Lee, Judasz, tłum. Anna Wawrzyniak-Kędziorek, wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2016

poniedziałek, 31 października 2016

"Carol", P. Highsmith




Kiedy mężczyzna spotyka kobietę… Wróć. To nie ta bajka. Zatem od początku. Kiedy kobieta spotyka kobietę. W malowniczym… Jakim malowniczym? Zupełnie zwyczajnym. Domu towarowym. Pięknego letniego… Guzik prawda. Zupełnie zimnego i wietrznego dnia tuż przed świętami Bożego Narodzenia… I co? I co? Nie przerywaj. Kiedy kobieta spotyka kobietę… sprzedaje jej kuferek. I tyle? A gdzie romantyzm? Romantyzm? W pierwszym spojrzeniu jednej z nich. Taki zupełnie piorunujący i otumaniający. Jak wzrok węża dla jego ofiary. A więc jednak grzech? Jaki grzech? Początek znajomości, która w pewnym momencie zaczyna zmieniać temperaturę na wyższą. To jednak grzech. Jaki grzech? Przecież miłość nie jest grzechem, co ty opowiadasz. Ale wtedy… No dobrze, masz rację, wtedy to było wielkie obyczajowe „halo”. Tak duże, że nawet Autorka historii musiała się schować pod pseudonimem i to w innym wydawnictwie niż swoje. Takie czasy wtedy były. Że „poprawnym politycznie” grzech był ciągle na myśli. Szczególnie, gdy można go było wytknąć innym. A te kobiety? Otóż to…

Kiedy młoda sprzedawczyni, Therese Belivet dostrzega, jeszcze wówczas nieznajomą, Carol Aird, przeżywa szok. Nie może oderwać od niej wzroku, pragnie jej obecności, kontaktu z nią. Te uczucia są dla niej nowe i niepokojące. Nie wie, co się z nią dzieje, ale mimo wszystko, brnie w tę nowość całą sobą. Co więcej, nie porzuca tych uczuć. Zaczyna działać. Ma cel, do którego stopniowo dąży. Nie może w tym dążeniu stanąć jej na drodze niekochany przez nią narzeczony, konwenanse społeczne, niepewność efektu. Próbuje i… jak przystało na klasyczny romans, wszystko kończy się dobrze. Dwie połówki jabłka znajdują się na właściwym miejscu, chociaż koszty dla jednej z nich są znacznie większe. Haracz dla społeczeństwa musiał być jednak opłacony. Jak to zwykle bywało z zakazanymi związkami. 


  • Carol, Patricia Highsmith, tłum. Krzysztof Obłucki, wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa, 2016

środa, 4 marca 2015

"Ktoś we mnie" S. Waters

Według recenzji miała to być powieść grozy. I była… przez jeden moment. Przeszły mi wtedy ciarki po plecach, a z mroku za oknem zaczęły wyłaniać się ożywione cienie. No dobrze, będę sprawiedliwa, to nie był jeden, a dwa momenty. Oczywiście umiejscowione w różnych punktach osi czasu i z różnymi bohaterami w roli głównej. Tak, wtedy się bałam. 

A potem?… wszystko opadło. Emocje, akcja. Fabuła uspokoiła swój „nurt” i tylko od czasu do czasu można w niej było dostrzec wiry i złowieszcze głębie. 

Groza przewijała się w tle, ale jakaś taka przytłumiona, okiełznana, jakby autorka sama przestraszyła się tego, co mogłoby się stać, gdyby…

Stare budynki sprzyjają budowaniu napięcia, szczególnie wtedy, gdy chylą się ku ruinie. Dlatego niszczejący dwór zubożałej arystokratycznej rodziny Ayresów idealnie wpasował się jako główne miejsce akcji (ileż starych zamczysk zyskało złą reputację dzięki literaturze…poczytajcie choćby taki Zamek kaniowski). 

Esencją opowieści jest opis życia jego mieszkańców, po II wojnie światowej niepotrafiących odnaleźć swojego miejsca w nowoczesnym państwie i popadających w coraz większą degenerację; i oczywiście eskalacja wypadków, które przypadły na tę niewielką, trzyosobową rodzinę. Aż się prosi zacytować „siła złego na jednego”.

Sarah Waters nie byłaby jednak sobą, gdyby skupiła się tylko na jednym. Dlatego w progi domu wprowadza osobę z zewnątrz, czterdziestoletniego kawalera, doktora Faradaya. Wywodzi się on z niższych warstw, jego matka pracowała kiedyś dla Ayresów jako niania. Studia skończył dzięki wyrzeczeniom i ciężkiej pracy rodziców (wdzięczność dla ich starań poczuł dopiero po latach – jako młodzieniec wstydził się ich).

Faraday jest pierwiastkiem racjonalnym. Początkowo obiektywnym obserwatorem. 

Napisałam, że początkowo obiektywnym, gdyż w miarę upływu czasu gmatwa się coraz bardziej w sprawy rodziny. Punktem szczytowym w zacieśnianiu jego kontaktu z ziemianami są oświadczyny, które stałyby się wręcz symboliczne, gdyby… zostały przyjęte.  

Nie ma mezaliansu. Nie ma miłości. Nawet na tym poziomie następuje ruina.
Dwór i jego mieszkańcy znajdują się na poboczu. Nie tylko w sferze realnej, duża odległość od innych siedzib ludzkich, ale także społecznej – zubożenie odcina ich od znajomych, spychając na margines. Nigdzie nie pasują. Nawet ich dom ich nie chce.

W miarę wypierania Ayresów (dwa kierunki działań: od zewnątrz i od wewnątrz)– budowa domów komunalnych na ich dawnej ziemi, kolejne zgony za przyczyną „domu” – racjonalność i przeciętność zaczynają wypierać odmienność. 

Autorka świetnie opisuje rzeczywistość powojenną. Przemiany, które wówczas nastąpiły, zmianę mentalności ludzi, zmiany ustrojowe. Pokazuje arystokratów na tle ich służby, kontaktów z klasami niższymi, z dorobkiewiczami. Dlatego domniemana powieść grozy ma bardziej charakter powieści obyczajowej, z delikatną domieszką psychologicznej.

Przy bezrefleksyjnym odbiorze kusi, by ten brak zdecydowania gatunkowego ocenić negatywnie. Czekamy na ducha, pojawia się romans. Czekamy na romans, pojawia się szaleństwo. Czekamy na szaleństwo wkrada się opis kolacji.  

Zawsze jakiś niedosyt i niedopowiedzenie.  Podobnie jak w Pikniku pod wiszącą skałą prowadzące do otwartego zakończenia, ale…  W Pikniku napięcie wciąż rośnie i rośnie, by na końcu zamienić się w wielki pytajnik, a tu… amplituda fali akcji utrzymuje się prawie cały czas na podobnym poziomie.

Najciekawsze zaś w tym niedosycie jest to, że książka jest naprawdę bardzo dobra, skłaniająca do głębszej analizy. Polecam, ale jako powieść obyczajową z lekkim dreszczykiem, bo jako tradycyjny thriller raczej rozczarowuje. 


  • Sarah Waters, Ktoś we mnie, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2009