Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

"Zbuntowana królowa" M. Moran

Wielka Brytania ma sporo za uszami. Dużo wojen, rasizm, kolonializm. Żadne tam historyczne "kochajmy się". Można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że idealnie wpasowała się w grono rozbójników Europy i świata. Przekonały się o tym między innymi Indie, które zostały w podstępny sposób "dołączone" do jej posiadłości w XIX wieku. Ale zanim to nastąpiło, wielu z tamtejszych władców próbowało pozbyć się brytyjskiego intruza. Jednym z nich była rani Lakszmi Bai, królowa Dźhansi.

Była kobietą wojowniczką, wybitną władczynią, patriotką, która w obronie wolności oddała życie, będąc czołową postacią powstania sipajów w 1857 r.

Osoba rani zainspirowała autorkę powieści historycznych, Michelle Moran, która zbeletryzowała jej losy, obierając za narratorkę Sati, jedną z jej przybocznych strażniczek i bliską powiernicę.

Opowieść o bohaterce narodowej Indii jest niezwykle pasjonująco napisana, chociaż autorka przyznaje się do drobnych odstępstw od faktów, ułatwiających czytelnikowi "brnięcie" przez lekturę, jak np. uproszczenie nazwisk bohaterów. Cała fabuła jest jednak skomponowana niezwykle udanie, wciągając w wir akcji, okraszonej barwnym tłem obyczajowym, ukazującym różnorodność społeczeństwa indyjskiego, od biednych mieszkańców wsi po władców; codzienność życia, szczególnie kobiet, ich zmagania z narzuconymi tradycją rolami, walką o szacunek, o przetrwanie, a nawet o przeżycie w nieprzyjaznym, skrajnie patriarchalnym kraju.

Pozycja naprawdę godna polecenia.


Michelle Moran, Zbuntowana królowa, tłum. Aleksandra Górska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016





piątek, 12 maja 2017

"Opactwo stu grzechów" M. Simoni

Ja chcę to mieć! - to motto życiowe pewnego kardynała, którego tożsamość przez długi czas tkwi w mrokach niewiedzy. Ujawnia się w sposób niespodziewany i dość niewygodny dla wysoko postawionego bandyty i seksualnego dewianta. 

Chcę to mieć! - krzyczy każdy jego występek, dotyczący tajemniczo brzmiącego hasła Lapis exilii, a na jego drodze trup ściele się gęsto.

Trudno więc się dziwić, że budzi strach, ale i wrogość. 

Kardynał rozdaje karty, dąży do zgromadzenia trzech relikwii, notabene wcale nienależących do niego, lecz wykradzionych z opactwa w Mont-Fleur. I zapewne dość szybko udałoby mu się wcielić ów zamysł w czyn, gdyby nie pewien uparty osobnik, zwolennik rycerskiego kodeksu honorowego, Maynard de Rocheblanche.

Maynard przypadkowo stał się spadkobiercą części tajemnicy, którą odziedziczył na polu bitwy po Janie Ślepym Luksemburskim. Wie niewiele, ale stopniowo, prowadząc śledztwo, zaczyna zdobywać nowe informacje, które zaczynają zagrażać życiu jego i jego bliskich. 

I tom trylogii nie daje jednak odpowiedzi na pytania. Dlatego czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Marcello Simoni, Opactwo stu grzechów, tłum. Joanna Kluza, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017

piątek, 17 lutego 2017

"Muskając aksamit" S.Waters



Ileż to ja już lat temu planowałam przeczytanie tej książki? Cztery, pięć? Ale w końcu ukonkretniłam zamysły i „wykonałam” plan. A wrażenia?  Hmmm…

Zapowiadało się na romans historyczny i takowym się okazało(żeby jednak nie zawęzić kategorii, powiem, że jest to również niezła powieść obyczajowa), chociaż autorka odbiegła od tradycyjnego modelu akcji, opartego na perypetiach mężczyzny i kobiety, wprowadzając bardziej złożone relacje międzyludzkie.

Główne skrzypce oddano narratorce nieheteronormatywnej, Nancy Astley, prostej dziewczynie, córce sprzedawcy ostryg z Whistable. To jej barwne życie stało się kanwą powieści. A naprawdę, miała o czym opowiadać…

Bo ze zwykłej, pracującej w sklepie ojca, osiemnastolatki stała się gwiazdą londyńskich scen. Późniejsze jej dzieje wyglądały różnie, zdradzę tylko, że w pewnym momencie swojego życia upadła z wielkim hukiem.

Jak na romans przystało – wszystko to dzięki miłości i przez miłość.

Waters  świetnie wprowadza czytelnika w historyczne realia dziewiętnastego wieku , ukazując ich koloryt i urozmaicenie. Pokazuje mu „od podszewki” londyński „szołbiznes”, zasady panujące w ówczesnym półświatku, życie zwyczajnych ludzi. 

Opowieść Nancy daje okazję do zapoznania się z różnymi warstwami społecznymi, od ubogich po najbogatsze, z wyszczególnieniem środowisk homoseksualnych. 

Wyjątkowo cenne jest ukazanie ówczesnej mentalności, pruderii i zakłamania, prowadzących do niszczenia jednostek i wypychania ich poza społeczeństwo lub odbierających im prawo do zachowania własnej tożsamości.

Jak na literaturę dla dorosłych przystało, nie zabrakło też scen łóżkowych, niektóre zakwalifikowałabym nawet do lekkiej pornografii. Na szczęście nie są one dominującym elementem powieści i stanowią jedynie obrazowe uzupełnienie obyczajowości epoki.


  • Sarah Waters, Muskając aksamit, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, tłum. Magdalena Gawlik-Małkowska, Warszawa 2009


środa, 8 kwietnia 2015

"Szatan z Goraju" I.B. Singer

Sięgnęłam po Szatana z Goraju. „Jest (…)to pierwsza i zdaniem wielu krytyków najlepsza powieść Isaaca Bashevisa Singera” – przeczytałam. Zachęcające. Tym bardziej, że znałam już Sztukmistrza z Lublina, który zrobił na mnie świetne wrażenie.

Nadmuchałam więc balonik oczekiwań i… sssss… powietrze uszło. Stopniowo, w miarę czytania. Jakbym miała jakieś deja vu, wywołane chyba wbitym w pamięć Meirem Ezofowiczem Orzeszkowej. Wciąż odnosiłam wrażenie, jakby część pomysłów autor skopiował od niej. Dopiero wprowadzenie zawirowań związanych z religijnymi sporami zwolenników i przeciwników Sabataja Cwi, kolejnego z mesjaszy, opanowywanie przez zło miasteczka, i stopniowe odchodzenie od realizmu w stronę realizmu magicznego, spowodowało uwolnienie  fabuły od naśladownictwa. Trochę to jednak dla mnie za mało, bym piała z zachwytu.

Jednak dla tych, którzy nie czytali Orzeszkowej, Szatan z Goraju może okazać się odkrywczy. Może też być pouczający. Przesiąknięty jest bowiem, aż po najmniejszą kropkę i najskromniejszy przecinek, judaizmem. I to w formie jak najbardziej ortodoksyjnej.
Singer znał realia takiej społeczności, bo sam się z niej wywodził i wykorzystał w Szatanie swoje wspomnienia. Akcję utworu przeniósł jednak do XVII wieku, w czasy bliskie powstaniu Chmielnickiego (1648). Był to zabieg nietypowy, który wzbudził zdziwienie i niezadowolenie mu współczesnych, uważających, że powinien poruszać w swoich utworach problemy aktualne.

Powieść powstała w Warszawie i tam została wydana w odcinkach (1933) w żydowskim piśmie „Globus” – w jidisz. W formie książkowej wydano ją dwa lata później. 

Utwór nie jest wolny od ideologii syjonistycznej, marzeń „narodu wybranego” o przejmowaniu władzy nad światem, o wyższości nad innymi wyznaniami. Oczywiście, Singer nie do końca chce się identyfikować z tymi skrajnościami, dlatego zostawia sobie otwartą furtkę w postaci… upadku całej społeczności i oczywiście karze za grzechy.
Jak już wspomniałam książka mnie nie oszołomiła. Jest to przyzwoita proza, niewątpliwie godna analizy, ale według mnie wtórna. Dodam, że dość ciężko się ją czyta ze względu na przeładowanie żydowskimi terminami (jest to jednak ten pouczający aspekt lektury, o którym wcześniej wspomniałam). 

Dla koneserów i pasjonatów kultury żydowskiej.


  • Isaac Bashevis Singer, Szatan z Goraju, tłum. Monika Adamczyk - Garbowska, Chone Shmeruk, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2003