Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia/biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia/biografia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 listopada 2023

"Bohdan Butenko. Pixit i cała reszta" Dariusz Rekosz

Bohdan Butenko to gwiazda ilustracji dla dzieci. Chyba każdy spotkał się choć raz w swoim życiu z jego charakterystyczną kreską w czasopismach dla dzieci i młodzieży: w "Misiu", "Świerszczyku", "Płomyku" czy w "Świecie Młodych".

Niech podniesie rękę ten, kto nie czytał chociaż jednej książki dla dzieci lub młodzieży przez niego ilustrowanej, kto nie spotkał nigdy obrazków z Gapiszonem, z Kwapiszonem albo z Guciem i Cezarem.

Tak, Butenko to gwiazda ilustracji dla dzieci. Za to mało kto wie, że był artystą zajmującym się także szeregiem innej działalności twórczej jak scenografie (np. do Kabaretu Starszych Panów), plakaty, animacje, projekty lalek, ilustracje do książek (populanonaukowych, poetyckich itd.), karykatury i rysunki satyryczne.

Tworzył nie tylko dla Polaków, ale i dla cudzoziemców. Jego kreska podobała się m. in. Niemcom, Węgrom, Japończykom. Dzięki temu zwiedził wiele krajów.

Był niezwykle aktywnym człowiekiem. Praca twórcza, warsztaty, targi książek, spotkania autorskie.

Doceniano go, nagradzano, jego imieniem nazwano przedszkole w Dąbrowie Górniczej.

Krótko mówiąc, jest to artysta kultowy, chociaż sam za takiego się nie uważał. Był również czarującym, błyskotliwym mężczyzną z poczuciem humoru. Aż dziw, że powstała na jego temat tylko jedna książka. Ale za to jaka. Polecam wszystkim jego fanom i nie tylko.


Dariusz Rekosz, Bohdan Butenko. Pixit i cała reszta, Wydawnictwo Bernardinum, 2023

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

"Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak" A. Kamińska

    To była charakterna baba - tak można by ją określić. Pasjonatka, "czarownica", uczona, pisarka. Autorytet przyrodniczy. Jedna z rodu "tych" sławnych. Profesor Simona Kossak. 

    Zwierzęta kochała miłością odwzajemnioną. Starała się je zrozumieć i ochronić. Dbała o nie, walczyła o ich dobro. Przyroda to był jej świat. A jej miejscem na ziemi była "Dziedzinka", leśniczówka w Puszczy Białowieskiej, którą dzieliła z Lechem Wilczkiem, jej przyjacielem i partnerem.

     Dla rodziców była rozczarowaniem. Nie, nie dlatego, by była zakałą rodu, czarną owcą, kryminalistką, morderczynią. Była rozczarowaniem, tak jak jej siostra, bo nie urodziła się chłopcem. Kolejnym "Kossakiem". Artystą. Zaś bycie rozczarowaniem, nigdy nie wpływa dobrze na poczucie szczęścia i nie buduje poczucia bezpieczeństwa, szczególnie, gdy idzie w parze z oziębłością uczuciową najbliższych. 

     Simona przez całe życie zabiegała o zainteresowanie rodziców, chciała osiągnąć sukces, żeby im udowodnić, że jednak jest coś warta. Starała się, żeby ją pokochali. 

     Nie została kolejnym Kossakiem malarzem, nie miała talentu plastycznego. Za to uznała za spełnienie swojego rodzinnego "obowiązku" bycia wybitnym zdobycie profesury. To dawało jej satysfakcję, było źródłem dumy i poczucia triumfu. 

Jej życie było barwne, chociaż pełne kontrastów, ciekawe. Dlatego warto sięgnąć po jej biografię. Została ona również wydana w formie audiobooka. Można jej posłuchać w interpretacji Kingi Preis.

Czy sięgniecie po książkę, czy po audiobook, będzie to na pewno niezapomniana lektura. 


    • Kamińska, Anna, Simona . Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016. 

    • Kamińska, Anna,  Simona . Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak, czyta Kinga Preis, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, Television.

  

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Autobiografia na czterech łapach..." D. Sumińska

O czym?
O przodkach, przyjaciołach, rodzinie i zwierzętach autorki.
Dla kogo?
Dla wszystkich miłośników historii z życia wziętych.
Zalety?
Pozytywny przekaz, humor, subtelny dydaktyzm.
Wady?
Sami poszukajcie. ;)


Dorota Sumińska, Autobiografia na czterech łapach, czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, koni, jeży, żółwi, węży… i ich krewnych, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

środa, 1 marca 2017

"Pod prąd" R. Biedroń



Robert Biedroń jest takim polskim kopciuszkiem, który stał się królewną. Zaczynał od dostawania „po łbie”, a skończył na stanowisku prezydenta Słupska. Kariera rodem z Hollywood. Iście w stylu amerykańskim. Jak na warunki naszego kraju – wręcz cud.

Podoba mi się jego działanie i samozaparcie. To dążenie do realizacji marzeń, odwaga do bycia sobą i otwartego głoszenia własnych poglądów, to parcie „pod prąd”. Niewątpliwie jest liderem, jak sam siebie określa. I popieram wiele jego rozwiązań i pomysłów, bo jakoś mi tak do nich blisko. 

Cieszę się, że dane mi było przeczytać wywiad rzekę z tym człowiekiem. Było to naprawdę ciekawe doznanie i poznanie.


  • Robert Biedroń, Magdalena Łyczko, Pod prąd, wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2016


piątek, 6 stycznia 2017

"Kręgi obcości", M. Głowiński

Każdy z nas wkracza czasami w jakiś krąg obcości, w którym wszystko go uwiera i ciśnie, z którego chciałby jak najszybciej się wydostać. I na ogół mu się to udaje. Wcześniej czy później. Ale są też wyjątki. Zdarza się, że wyalienowanie staje się drugą skórą, prowadzi do zamknięcia w sobie, do lęku przed innymi, do depresji, a nawet samobójstwa. Trudno bowiem jest być papugą wśród wron, chcących za wszelką cenę zadziobać odmieńca. I chociaż czasami wystarczy po prostu wyjechać, uciec ze strefy zagrożenia, nie zawsze jest to możliwe i decydują o tym różne względy, nie tylko zewnętrzne.

Michał Głowiński w swojej książce Kręgi obcości uchyla nam rąbek tajemnicy, odsłania swoją przeszłość, dzieli się swoimi lękami i spostrzeżeniami. Oglądamy zatem świat, szczególnie Polskę, z perspektywy człowieka, który przeżył holokaust, był skazany na zagładę, a jednak przeżył. Wbrew wszystkim przeciwnościom. Dzięki pomocy dobrych ludzi, obcych i przyjaciół. Zdarzenia te zdeterminowały jego życie, „obdarowały” klaustrofobią i wyjątkowym przeczuleniem na wszelakie objawy antysemityzmu, zaś w szerszym pojęciu rasizmu i nietolerancji.

Autor dotyka też innej swojej „rany”, jaką jest homoseksualizm. Zdradza swoje zmagania z własną naturą, życie w poczuciu winy i strachu przed odkryciem przez innych prawdy, opowiada o swojej długoletniej samotności (nie do końca z wyboru) i o marzeniach znalezienia swojej połówki. I w końcu o przemianie tej sfery życia,  coming oucie, wyzwoleniu.

Bardzo ciekawie opisuje również Michał Głowiński swoją ścieżkę zawodową, która zaprowadziła go do profesury i ugruntowanego miejsca pośród wybitnych badaczy literatury. Kolejne etapy relacjonuje wyjątkowo skrupulatnie, budując tło historyczne, polityczne i społeczne czasów PRL, uzupełniając swoimi komentarzami.

Jest to niewątpliwie pozycja wartościowa,  zmuszająca do myślenia.


  • Michał Głowiński, Kręgi obcości. Opowieść autobiograficzna, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010


środa, 21 grudnia 2016

"Carska filiżanka" M. Głowiński

Carska filiżanka. Czyż to nie ciekawy tytuł? Już samym swoim brzmieniem zachęcający do czytania? Kojarzący się z domem, przodkami, pięknem. Przyznam, że nie mogłam się mu oprzeć. I nie żałuję, bo opowiadania oparte na autobiograficznych wątkach potwierdziły moje intuicyjne przeczucia.

Jest ich szesnaście. Napisane zostały w konwencji wspomnień. Czas, o którym traktują, rozciąga się od czasów wojennych do peerelowskich. Każda z tych migawek pamięci odkrywa historie różnych osób, snuje się wokół określonych zdarzeń, najczęściej podsumowanych w ich tytułach. Dla każdego, kto przeczytał książkę, nie będą tajemnicą np. Zabójczy chleb lub Kaszanka i śnieg. Dwa niezwykle poruszające obrazki z okupacyjnego życia żydowskiego chłopca. A tych „zakładek” pamięci, jak wspomniałam wcześniej, jest kilkanaście. Dodam, że napisanych pięknym stylem. 

Nie mam wątpliwości, że jeszcze kiedyś do nich powrócę.


  •  Michał Głowiński, Carska filiżanka, wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016

poniedziałek, 28 listopada 2016

"Kato-tata. Nie-pamietnik", H. Opfer




Czasami nie można uciec. Po prostu. Jest się przypartym do muru i widzi się wycelowane w siebie lufy. Także te metaforyczne. Zwane naukowo penisami. Szczególnie, gdy jest się dzieckiem lub nastolatką i nie wie się, że jednak można. Że istnieje inna rzeczywistość, normalni, opiekuńczy rodzice, świat bez przemocy i gwałtu.

Halszka Opfer długo nie wiedziała, że można żyć inaczej. Nie miała pojęcia, kto mógłby jej pomóc, skoro własna matka miała centralnie gdzieś jej cierpienie, a ojciec był jego przyczyną. Nie znalazła pomocy u dorosłych. Wręcz przeciwnie. Na ogół wykorzystywali oni jej słabość, wyczuwali lęk i poczucie niskiej wartości. Korzystali z jej milczenia, uznając je za przyzwalające. 

Mężczyźni pozwalali sobie na gwałty, kobiety na poniżanie. Tak, jakby na twarzy miała wypisane: krzywdź mnie! 

Halszka stała się ofiarą. Jej psychika wynaturzyła się, pogrążyła w stanach lękowych i fałszywych opiniach o sobie. Nikt zdrowy nie przyzna, że jest kimś nieczystym, nie czuje odrazy do swojego ciała. 

Jej opowieść to pasmo nieszczęść, przemocy rodzinnej, wykorzystywania seksualnego, obojętności. To historia bardzo smutna i przytłaczająca, obnażająca małostkowość natury ludzkiej i zmuszająca do zadania jednego podstawowego pytania: a gdzie była wtedy opieka socjalna?

Dla Halszki ten czas minął bezpowrotnie. Niechętnie jednak trzeba przyznać, że są inne dzieci o podobnych życiorysach. Tu i teraz. Im jeszcze można pomóc. Dlatego czas, by normalni dorośli otworzyli szeroko oczy i zaczęli zauważać. Zanim będzie za późno.


  • Halszka Opfer, Kato-tata. Nie-pamiętnik, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2011

poniedziałek, 7 listopada 2016

"Ballada o kapciach" A. Kaczorowski



Ballada o kapciach. Ale ta ballada taką bardziej gawędą, bardziej wspomnieniem się jawi. Krokiem w historię. Trochę własną, trochę przodków, a trochę wspólną. Ale na pewno ciekawą. Jak każda opowieść o życiu. 

Jest w tej opowieści Aleksandra Kaczorowskiego miejsce dla dziadków i rodziców, dla wujów i ciotek, dla miejsc bliskich jego sercu. Szukamy więc razem z nim jego korzeni. Błąkamy się po pamięci jego i jego najbliższych. Krążymy po ziemi mazowieckiej, docierając do Sochaczewa, Żyrardowa, Grodziska Mazowieckiego i kilku innych miejscowości, mając za przewodnika rzetelnie przygotowanego do tej roli autora. Bo odwołuje się on do tekstów m.in. Pawła Hulki-Laskowkiego, Stanisława Rembeka, Izaaka Babla. Wrzuca on w swoje eseje również odrobinę reportażu. I rozmawia, rozmawia, rozmawia, ciągnąc za języki nie tylko najbliższych.

I tak dowiadujemy się np., że przedwojenny Żyrardów miał swoją aferę finansową, że Sochaczew mógłby zostać nazwany miastem „frontu”, gdyż tyle razy ścierały się tu i w jego okolicy różne armie, że w Grodzisku żył Franciszek Kłos, bandyta i kolaborant, którego losy zostały nie tylko opisane, ale i sfilmowane. 

Kaczorowski sypie wiedzą i anegdotami, porusza różne tematy całkiem subiektywnie, czasami ostro, bardzo emocjonalnie, nie kryjąc swoich sympatii i antypatii. Dlatego nie jest bezbarwny i dlatego czyta się go z zainteresowaniem.


  • Aleksander Kaczorowski, Ballada o kapciach, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012

poniedziałek, 5 stycznia 2015

"Masa o kobietach polskiej mafii" A. Górski, J. Sokołowski

subiektywna ocena książki: 3/6

źródło obrazka




Od czasu do czasu jakiemuś bandycie zaczyna się palić grunt pod nogami. Postanawia wtedy iść na współpracę. I zostaje świadkiem koronnym. Wkopuje wtedy swoich kompanów, a sam „cudownie nawrócony”, żyje na wolności pod zmienionym nazwiskiem, chroniony przez system. „Odpowiednia” to przecież kara dla mordercy i gwałciciela.
Jeden z takich „nawróconych” to Jarosław Sokołowski - „Masa”, jeden z członków sławnej w swoim czasie mafii pruszkowskiej. Odkrył on w sobie nie tylko pokłady „dobra”, ale i talent literacki. Opowiada więc o złu, które wyrządzali, komentując od czasu do czasu, że jest on jedynym znawcą tematu. 

Może i znawcą jest, ale czy jedynym? Śmiem wątpić. Tym bardziej, że historie, które serwuje nie są specjalnie oryginalne. Ot, opowieści o troglodytach, którzy dzięki rozwiązaniom siłowym dorobili się ogromnych pieniędzy i stali się dla samych siebie dobrymi wróżkami, spełniającymi każdą swoją zachciankę. Kosztem innych.
To jednak wiedziałam już wcześniej, bez sięgania po książkę „Masy” i Górskiego. Wszędzie mechanizmy przemocy są takie same i historie bandytyzmu mogą różnić się jedynie detalami. 

Książka jest napisana przyzwoicie. Roi się w niej od przykładów, pseudonimów, wspomnień innych powiązanych z mafią ludzi. Ze względu na temat nie jest to lektura lekka i przyjemna, szarga wrażliwością w niektórych momentach bardzo. Tytuł jest jednak dość mylący. Niewiele się można w tej książce dowiedzieć o kobietach mafii, oprócz dobrze nam znanych stereotypów. 

Kobiety mafii są tu przedstawione z punktu widzenia dość szowinistycznego mężczyzny, powierzchownie, przedmiotowo („dupy do rżnięcia”, których imion, a nawet twarzy zazwyczaj się nie pamięta), jako niższy gatunek człowieka o funkcjach reprezentatywnych (przed kumplami), praktycznych (gosposia, rodzicielka i żona), podrzędnych (zakaz wtrącania się w „męskie sprawy” – bo się nie znają). Nie ma tu nic z perspektywy kobiet. Żadnej drugiej strony medalu. Szkoda.

·   Artur Górski, Jarosław Sokołowski, Masa o kobietach polskiej mafii, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2014