Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 czerwca 2021

"Gambit królowej" W. Tevis

Nie jestem pasjonatką szachów. Nie mam na to dość cierpliwości i samozaparcia. Podziwiam jednak tych, którzy, z wypiekami na twarzy od emocji, potrafią przez długie godziny wpatrywać się w szachownicę, obmyślając strategię pokonania przeciwnika. Ale ten podziw nie skutkuje moim kibicowaniem szachistom. Po prostu. Podziwiam i tyle.

Dlatego to, że sięgnęłam po książkę Gambit królowej, nie było działaniem celowym i zamierzonym. Był to zupełny przypadek. Planowałam przeczytanie kryminału retro, a otrzymałam... powieść obyczajową z leitmotivem.

Pomimo zaskoczenia, nie rzuciłam jej w kąt, tylko brnęłam dalej, coraz bardziej dając się wciągać w kolejne szachowe rozgrywki głównej bohaterki. Nieważne, że nazwy skomplikowanych ruchów nic mi nie mówiły, że czułam się jak na wyprawie po nieznanych lądach, istotne było to, że wciąż chciałam czytać, ciągle "grać" z Beth Harmon w jej grę. I gdy "rozgrywka" się skończyła, poczułam rozczarowanie, że to już koniec.


Walter Tevis, Gambit królowej, tłum. Hanna Pustuła-Lewicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020






poniedziałek, 27 marca 2017

"Prawdziwa historia oparta na kłamstwach" J. Clement

Liść – powiedziałaby Josefa, a Sofia by jej przytaknęła. Bo to jedno słowo wystarczyłoby. Bo „każdy liść to usta”, a usta opowiadają historie. I te prawdziwe, i te oparte na kłamstwie. Jak w życiu.

Także tym Leonory. Miotłowego dziecka, które los poprowadził z klasztornej szkoły wprost do domu państwa O’Conner. Miejsca, gdzie spędziła wiele lat jako służąca, opiekująca się dziećmi swoich pracodawców.

Leonora jest Indianką. Jej jedynym wianem jest rada matki, by zawsze mówiła „tak”, gdyż „nie” jest „uparte jak muł” i jest „słowem dla niegodnych warg”. Stosuje się do niej, co w konsekwencji powoduje jej upadek.

Lecz zanim to się zdarzy, jej życie płynie dość monotonnie. Sumiennie spełnia swoje obowiązki, przyjaźni się z Josefą i Sofią, korzysta z wolnego czasu. Ot, egzystencja zwykłego człowieka.


Jennifer Clement świetnie operuje prozą poetycką. Wciąga aż po same uszy.

  • Jennifer Clement,  Prawdziwa historia oparta na kłamstwach, tłum. Karolina Zaremba, Dom Wydawniczy MAŁA KURKA, Piastów 2014

piątek, 13 stycznia 2017

"Judasz" T. Lee

Historia Judasza napisana z perspektywy samego zainteresowanego. Autorka stara się ukazać motywy, które nim kierowały, jego wewnętrzne rozterki i zmagania, a także próbuje odtworzyć jego biografię od wczesnego dzieciństwa po samobójczą śmierć. 

Oczywiście nie mogło tu również zabraknąć próby zobrazowania relacji z Jezusem i jego nauką. Tej mieszanki wiary i miłości z wątpliwościami. Poszukiwania prawdy i próby pogodzenia rewolucyjnych pomysłów Mistrza z żydowskim Prawem, przyjaźni i zobowiązań wobec rodziny. 

Jest to opowieść napisana barwnie, z wykorzystaniem wiedzy o ówczesnych realiach obyczajowych, społecznych i historycznych, z całą galerią postaci, również tych znanych dobrze z Ewangelii.

Opowieść o trudnych wyborach.  


  • Tosca Lee, Judasz, tłum. Anna Wawrzyniak-Kędziorek, wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2016

czwartek, 8 grudnia 2016

"Papież i Mussolini" D.I. Kertzer



Mussolini trzymał w swoim gabinecie popiersie Napoleona, Hitler – Mussoliniego. Faszyzm dał początek nazizmowi. A cały ten „łańcuszek” naznaczony był obficie ludzkimi ofiarami. Liczonymi w milionach.


Mussolini był ludobójcą. Spotkała go za to kara. Ale zanim jego żywot dobiegł końca, realizował skutecznie swój plan dotarcia na szczyt. A papież, Pius XI, wydatnie mu w tym pomógł. Zupełnie interesownie. Za przywileje dla Kościoła katolickiego. Kosztem wolności, tolerancji, socjalistów, Żydów, demokracji. 

Pius XI dał się uwieść i przez szereg lat tworzyli z Mussolinim zgrany duet. W miarę wzrostu władzy faszystów, współpraca zaczęła szwankować. Szala coraz bardziej przechylała się na stronę świecką. I chociaż konkordat uczynił z Włoch państwo wyznaniowe, papież czuł, że ma coraz mniejszy wpływ na duce.

Kertzer wiele lat poświęcił na zbieranie materiałów do książki. Prześlęczał mnóstwo godzin w bibliotekach i archiwach Watykanu, wyszukując danych potrzebnych do rzetelnego przekazania informacji o tamtych czasach. Dlatego mógł stworzyć naprawdę wiarygodny obraz. Fascynujący i zarazem przerażający. Uzmysławiający po raz kolejny, jak garstka ludzi, łącząc siły, może zaszkodzić ludzkości.

  • David I. Kertzer, Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie, tłum. Jan Dzierzgowski, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016






poniedziałek, 31 października 2016

"Carol", P. Highsmith




Kiedy mężczyzna spotyka kobietę… Wróć. To nie ta bajka. Zatem od początku. Kiedy kobieta spotyka kobietę. W malowniczym… Jakim malowniczym? Zupełnie zwyczajnym. Domu towarowym. Pięknego letniego… Guzik prawda. Zupełnie zimnego i wietrznego dnia tuż przed świętami Bożego Narodzenia… I co? I co? Nie przerywaj. Kiedy kobieta spotyka kobietę… sprzedaje jej kuferek. I tyle? A gdzie romantyzm? Romantyzm? W pierwszym spojrzeniu jednej z nich. Taki zupełnie piorunujący i otumaniający. Jak wzrok węża dla jego ofiary. A więc jednak grzech? Jaki grzech? Początek znajomości, która w pewnym momencie zaczyna zmieniać temperaturę na wyższą. To jednak grzech. Jaki grzech? Przecież miłość nie jest grzechem, co ty opowiadasz. Ale wtedy… No dobrze, masz rację, wtedy to było wielkie obyczajowe „halo”. Tak duże, że nawet Autorka historii musiała się schować pod pseudonimem i to w innym wydawnictwie niż swoje. Takie czasy wtedy były. Że „poprawnym politycznie” grzech był ciągle na myśli. Szczególnie, gdy można go było wytknąć innym. A te kobiety? Otóż to…

Kiedy młoda sprzedawczyni, Therese Belivet dostrzega, jeszcze wówczas nieznajomą, Carol Aird, przeżywa szok. Nie może oderwać od niej wzroku, pragnie jej obecności, kontaktu z nią. Te uczucia są dla niej nowe i niepokojące. Nie wie, co się z nią dzieje, ale mimo wszystko, brnie w tę nowość całą sobą. Co więcej, nie porzuca tych uczuć. Zaczyna działać. Ma cel, do którego stopniowo dąży. Nie może w tym dążeniu stanąć jej na drodze niekochany przez nią narzeczony, konwenanse społeczne, niepewność efektu. Próbuje i… jak przystało na klasyczny romans, wszystko kończy się dobrze. Dwie połówki jabłka znajdują się na właściwym miejscu, chociaż koszty dla jednej z nich są znacznie większe. Haracz dla społeczeństwa musiał być jednak opłacony. Jak to zwykle bywało z zakazanymi związkami. 


  • Carol, Patricia Highsmith, tłum. Krzysztof Obłucki, wydawnictwo Noir sur Blanc, Warszawa, 2016

wtorek, 18 października 2016

"Kwiaty na poddaszu" - V.C. Andrews




Do sięgnięcia po tę książkę skłoniły mnie opinie innych czytelników. Skusiłam się  więc. I… czytając, miałam mieszane uczucia. Okazało się bowiem, że pomysł dobry, ale… jakoś tak stereotypowo poprowadzony. Bo niby dlaczego wszyscy tacy wyjątkowo piękni i utalentowani, tacy osiągający sukcesy i wzbudzający miłość? Trochę ta wizja przesłodzona, jak dla mnie, nawet jeżeli miał to być zabieg, mający przygotować nas na mocniejszy odbiór zmiany obrazu rzeczywistości postaci po kluczowym dla akcji zdarzeniu.

Autorka opowiada historię rodziny wyrosłej z kazirodczego związku wuja z bratanicą, którego owocem jest czwórka dzieci. Wszyscy oczywiście są szczęśliwi, kochający się, urodziwi i wyjątkowi. Taka bajka dla dorosłych. I w tę sielankę wkracza śmierć. W wypadku ginie ojciec rodziny. Od tego momentu zaczynają się kłopoty. Finansowe oczywiście. Wdowa nie potrafi sobie z nimi poradzić. Zwraca się zatem do swoich niezwykle bogatych rodziców o pomoc. Otrzymuje ją, lecz pod ciężkimi warunkami.  „Odsetki” za nią zapłacą jej dzieci, których kilka lat upłynie w izolacji od świata. Jednak, czy można było inaczej potraktować to „grzeszne nasienie”? Dziadkowie nie mają co do tego wątpliwości. Kara za grzechy musi być. Tak każe religia, a oni są jej fanatycznymi wyznawcami. Biblia przed miłosierdziem. 

Książka nierówna. Obok świetnych, oryginalnych pomysłów, oklepane. Ale i tak dobrze ją oceniłam, gdyż na pewno, dzięki głównemu wątkowi poruszającemu każdą wrażliwą osobę, ją zapamiętam.


Kwiaty na poddaszu, Virginia Cleo Andrews, tłum. Bożena Wiercińska, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2014

poniedziałek, 22 grudnia 2014

"Marylin. Ostatnie seanse" M. Schneider

subiektywna ocena książki: 4/6


źródło obrazka

To zabiła się ta Marylin sama czy ktoś jej pomógł? Zagadka od wielu lat pozostaje nierozwiązana. Powstają setki publikacji na ten temat, ujawniane są wciąż nowe fakty, nagrania i dokumenty, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawda leży, póki co, na cmentarzu Westwood Memorial Park w Los Angeles, w grobie sławnej aktorki. Być może nigdy nie „zdradzi” nam ona tej tajemnicy.

Ale Marylin Monroe była nie tylko gwiazdą, lecz i człowiekiem. Kobietą z licznymi problemami psychicznymi (od depresji po schizofrenię), przez lata biorącą udział w seansach terapeutycznych. Nadużywającą leków i alkoholu. Seksoholiczką bez przerwy szukającą prawdziwej miłości i ciepła rodzinnego, którego nie zaznała w dzieciństwie. Kobietą inteligentną, chociaż zakompleksioną. Ciągle uzupełniała braki wykształcenia z młodości. Dużo czytała, interesowała się różnymi rzeczami. Pisała poezję.

Książka Schneidera skupia się głównie na aspekcie psychoanalizy w życiu MM. Cała historia krąży wokół tego tematu. Pojawiają się nazwiska Freud (zarówno Zygmunta, jak i jego córki Anny, u której Marylin przez pewien czas się leczyła), Marianne Kris czy Ralph Greenson (ostatni terapeuta MM). 

W ówczesnym Hollywood moda na psychoanalizę była żywa i prawie wszyscy korzystali z porad terapeutów. Nie zawsze skutecznych, jak można zauważyć obserwując życie różnych gwiazd, MM również.

Szczególnie ciekawe zagmatwane relacje z ostatnim terapeutą MM Greensonem, który nie przeprowadzał klasycznej psychoanalizy, a starał się zastąpić aktorce ojca. Próbował też stworzyć jej coś w rodzaju rodziny zastępczej, zapoznając ją ze swoją żoną i dziećmi. Były to trudne relacje ze względu na dużą zaborczość MM, potrafiącą dzwonić do swoich przyjaciół w środku nocy, gdyż np. czuła się samotna.



Krótko mówiąc, nie było łatwo z Marylin. Nikomu. Nawet jej samej.

  • Michel Schneider, Marylin. Ostatnie seanse, tłum. Jacek Giszczak, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008