Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lipca 2023

"Zadziwienie" Richard Powers

 Ojciec i syn. Relacja jak każda inna. A jednak. Syn nie jest przeciętny, relacja z nim również. Trudności wychowawcze sprawia jego nadwrażliwość, problemy społeczne i niekontrolowana wybuchowość. I jak sobie z nimi poradzić? Lekami? Ojciec jest przeciwny, uważa że na to zbyt wcześnie. Konwencjonalną terapią? Nie działa. Zatem, co robić, żeby okiełznać zbyt wybuchowy temperament? Czekać na cud? Czekać. Bo cuda czasami się zdarzają. W tym przypadku cud powiązany jest z eksperymentalną terapią, zwaną neurofeedbackiem. Brzmi naukowo? I owszem, ale nie ma się co zniechęcać, bo metoda ta w powieści nie wygląda ani skomplikowanie, ani strasznie. Wręcz przeciwnie.

W każdym razie warto zapoznać się z perypetiami Theo i Robina Byrne, ojca i syna, niezwykle odbiegającymi od zwyczajnej codzienności wielu ojców i synów. I warto pozwolić sobie na zatrzymanie się i zastanowienie nad stanem naszej planety, bo przecież każdego to dotyczy. Nie tylko nadwrażliwych dzieciaków.


Powers Richard, Zadziwienie, tłum. Dorota Konowrocka-Sawa, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2023

sobota, 8 lipca 2023

"Tam, gdzie las spotyka się z niebem" Glendy Vanderah

 

Pojawienie się w życiu ornitolożki Joanny tajemniczej dziewczynki o imieniu Ursa , przewraca cały jej świat do góry nogami. Ursa pojawia się u niej niespodziewanie, wygląda na ofiarę przemocy, ale uparcie twierdzi, że jest kosmitką zesłaną na Ziemię, by podjąć badania nad jej mieszkańcami.

Joanna podchodzi sceptycznie do tego tłumaczenia, ale godzi się pomóc dziecku. To pierwszy krok do szeregu cudów, które zaczynają się wydarzać w jej życiu.

Joanna wie, że musi zgłosić przybycie dziewczynki odpowiednim służbom, żeby nie zostać posądzoną o porwanie. Jednak sprawy się komplikują, a kobieta zadaje sobie wciąż pytania: skąd wzięła się Ursa i kim tak naprawdę jest?

W rozwikłaniu zagadki pomaga jej sąsiad, Gabriel. W pewnym momencie nie są już tacy pewni, czy chcą usłyszeć prawdę. Ale jak to w życiu bywa, prawda i tak ich dosięga.

Książka o przyjaźni, skomplikowanych relacjach i miłości. Z kryminalną zagadką w tle. wzruszająca i ciekawa. Polecam.


Vanderah Glendy, Tam, gdzie las spotyka się z niebem, tłum. Dorota Stadnik, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 2022

wtorek, 22 czerwca 2021

Projekt "Rosie" G. Simsion

Kiedy mężczyzna szuka kobiety... historia stara jak świat, powiecie, ziewając. To zacznę jeszcze raz. Kiedy uznany profesor genetyki z zespołem Aspergera szuka żony... o, widzę ten lekki błysk zainteresowania. I myślę, że ten błysk absolutnie wystarczy, żeby zacząć czytać. A potem pozwolić się ponieść perypetiom owego profesora, Dona Tillmana, oryginała jakich mało.

To, że jest tzw. aspi, powoduje szereg komplikacji w jego życiu i przyczynia do szeregu nieporozumień i zawirowań, ale równocześnie stawia go w niektórych dziedzinach na pozycji uprzywilejowanej. Don posiada bowiem wyśmienitą pamięć (co oczywiście nie jest standardem u wszystkich aspi, ale mitologizowanie robi swoje), zna świetnie sztuki walki i ma zdolność porządkowania wszystkiego wokół - oczywiście wzbudzając u mniej zorganizowanych jednostek zdecydowany opór. Jednak, pomimo tych wszystkich umiejętności, jest również osobnikiem nieradzącym sobie kompletnie z relacjami społecznymi i emocjami. Oczywiście, jako perfekcjonista, stara się poradzić sobie z tym fantem. Czy mu się uda? Dowiedzcie się sami, sięgając po książkę. Polecam.


Graeme Simsion, Projekt "Rosie", tłum. Maciej Potulny, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2013


poniedziałek, 14 czerwca 2021

"Gambit królowej" W. Tevis

Nie jestem pasjonatką szachów. Nie mam na to dość cierpliwości i samozaparcia. Podziwiam jednak tych, którzy, z wypiekami na twarzy od emocji, potrafią przez długie godziny wpatrywać się w szachownicę, obmyślając strategię pokonania przeciwnika. Ale ten podziw nie skutkuje moim kibicowaniem szachistom. Po prostu. Podziwiam i tyle.

Dlatego to, że sięgnęłam po książkę Gambit królowej, nie było działaniem celowym i zamierzonym. Był to zupełny przypadek. Planowałam przeczytanie kryminału retro, a otrzymałam... powieść obyczajową z leitmotivem.

Pomimo zaskoczenia, nie rzuciłam jej w kąt, tylko brnęłam dalej, coraz bardziej dając się wciągać w kolejne szachowe rozgrywki głównej bohaterki. Nieważne, że nazwy skomplikowanych ruchów nic mi nie mówiły, że czułam się jak na wyprawie po nieznanych lądach, istotne było to, że wciąż chciałam czytać, ciągle "grać" z Beth Harmon w jej grę. I gdy "rozgrywka" się skończyła, poczułam rozczarowanie, że to już koniec.


Walter Tevis, Gambit królowej, tłum. Hanna Pustuła-Lewicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2020






piątek, 12 maja 2017

"Opactwo stu grzechów" M. Simoni

Ja chcę to mieć! - to motto życiowe pewnego kardynała, którego tożsamość przez długi czas tkwi w mrokach niewiedzy. Ujawnia się w sposób niespodziewany i dość niewygodny dla wysoko postawionego bandyty i seksualnego dewianta. 

Chcę to mieć! - krzyczy każdy jego występek, dotyczący tajemniczo brzmiącego hasła Lapis exilii, a na jego drodze trup ściele się gęsto.

Trudno więc się dziwić, że budzi strach, ale i wrogość. 

Kardynał rozdaje karty, dąży do zgromadzenia trzech relikwii, notabene wcale nienależących do niego, lecz wykradzionych z opactwa w Mont-Fleur. I zapewne dość szybko udałoby mu się wcielić ów zamysł w czyn, gdyby nie pewien uparty osobnik, zwolennik rycerskiego kodeksu honorowego, Maynard de Rocheblanche.

Maynard przypadkowo stał się spadkobiercą części tajemnicy, którą odziedziczył na polu bitwy po Janie Ślepym Luksemburskim. Wie niewiele, ale stopniowo, prowadząc śledztwo, zaczyna zdobywać nowe informacje, które zaczynają zagrażać życiu jego i jego bliskich. 

I tom trylogii nie daje jednak odpowiedzi na pytania. Dlatego czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Marcello Simoni, Opactwo stu grzechów, tłum. Joanna Kluza, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017

poniedziałek, 27 marca 2017

"Prawdziwa historia oparta na kłamstwach" J. Clement

Liść – powiedziałaby Josefa, a Sofia by jej przytaknęła. Bo to jedno słowo wystarczyłoby. Bo „każdy liść to usta”, a usta opowiadają historie. I te prawdziwe, i te oparte na kłamstwie. Jak w życiu.

Także tym Leonory. Miotłowego dziecka, które los poprowadził z klasztornej szkoły wprost do domu państwa O’Conner. Miejsca, gdzie spędziła wiele lat jako służąca, opiekująca się dziećmi swoich pracodawców.

Leonora jest Indianką. Jej jedynym wianem jest rada matki, by zawsze mówiła „tak”, gdyż „nie” jest „uparte jak muł” i jest „słowem dla niegodnych warg”. Stosuje się do niej, co w konsekwencji powoduje jej upadek.

Lecz zanim to się zdarzy, jej życie płynie dość monotonnie. Sumiennie spełnia swoje obowiązki, przyjaźni się z Josefą i Sofią, korzysta z wolnego czasu. Ot, egzystencja zwykłego człowieka.


Jennifer Clement świetnie operuje prozą poetycką. Wciąga aż po same uszy.

  • Jennifer Clement,  Prawdziwa historia oparta na kłamstwach, tłum. Karolina Zaremba, Dom Wydawniczy MAŁA KURKA, Piastów 2014

piątek, 17 lutego 2017

"Muskając aksamit" S.Waters



Ileż to ja już lat temu planowałam przeczytanie tej książki? Cztery, pięć? Ale w końcu ukonkretniłam zamysły i „wykonałam” plan. A wrażenia?  Hmmm…

Zapowiadało się na romans historyczny i takowym się okazało(żeby jednak nie zawęzić kategorii, powiem, że jest to również niezła powieść obyczajowa), chociaż autorka odbiegła od tradycyjnego modelu akcji, opartego na perypetiach mężczyzny i kobiety, wprowadzając bardziej złożone relacje międzyludzkie.

Główne skrzypce oddano narratorce nieheteronormatywnej, Nancy Astley, prostej dziewczynie, córce sprzedawcy ostryg z Whistable. To jej barwne życie stało się kanwą powieści. A naprawdę, miała o czym opowiadać…

Bo ze zwykłej, pracującej w sklepie ojca, osiemnastolatki stała się gwiazdą londyńskich scen. Późniejsze jej dzieje wyglądały różnie, zdradzę tylko, że w pewnym momencie swojego życia upadła z wielkim hukiem.

Jak na romans przystało – wszystko to dzięki miłości i przez miłość.

Waters  świetnie wprowadza czytelnika w historyczne realia dziewiętnastego wieku , ukazując ich koloryt i urozmaicenie. Pokazuje mu „od podszewki” londyński „szołbiznes”, zasady panujące w ówczesnym półświatku, życie zwyczajnych ludzi. 

Opowieść Nancy daje okazję do zapoznania się z różnymi warstwami społecznymi, od ubogich po najbogatsze, z wyszczególnieniem środowisk homoseksualnych. 

Wyjątkowo cenne jest ukazanie ówczesnej mentalności, pruderii i zakłamania, prowadzących do niszczenia jednostek i wypychania ich poza społeczeństwo lub odbierających im prawo do zachowania własnej tożsamości.

Jak na literaturę dla dorosłych przystało, nie zabrakło też scen łóżkowych, niektóre zakwalifikowałabym nawet do lekkiej pornografii. Na szczęście nie są one dominującym elementem powieści i stanowią jedynie obrazowe uzupełnienie obyczajowości epoki.


  • Sarah Waters, Muskając aksamit, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, tłum. Magdalena Gawlik-Małkowska, Warszawa 2009


sobota, 11 lutego 2017

"Pan Nakano i kobiety" H. Kawakami



Myślałam, że będzie o romansach pana Nakano. Pochopnie uznałam go za japońskiego Casanovę. Dałam się zwieść swojemu stereotypowemu myśleniu. I chociaż książkę pożyczyłam z pobudek czysto praktycznych, związanych z półkowymi przeciążeniami, nie żałuję. Bo lubię takie kameralne klimaty, skupienie na szczegółach i opowieści o zwyczajnych rzeczach i ludziach. Historie z gatunku: świat zatrzymał się na chwilę, żeby odetchnąć. 

Hiromi Kawakami pisze nieśpiesznie, snuje gawędę wokół ludzi i przedmiotów, stawiając w centrum miejsce, jakim jest sklepik ze starociami pana Nakano. To tutaj splatają się ich losy, nawiązują znajomości o różnym natężeniu, powstają plany i rodzą się marzenia. 

Pan Nakano jest niekwestionowanym władcą tego minimalnego królestwa, a pomagają mu nim zarządzać jego pracownicy Hitomi Suganuma i Takeo Kiryū oraz jego siostra pani Masayo.

Do sklepiku przychodzą różni klienci. Niektórzy są dziwni, inni całkiem zwyczajni. Czasami kupują, czasami tylko oglądają. Zdarzają się i tacy, którzy chcą coś sprzedać. I tak interes się kręci.

Podobnie jak pełen rzeczy spis treści. Jest w nim miejsce na koperty prostokątne numer dwa, przycisk, nóż do papieru, sukienkę, miseczkę, maszynę do szycia, a nawet worek treningowy. I każdy może wybrać coś dla siebie. Całkiem tanio i z filiżanką zielonej herbaty na zachętę. 

A kobiety? Właściwie liczą się tylko trzy. Siostra pana Nakano, jego kochanka i jego pracownica. Tylko one mają określoną tożsamość. Pozostałe rozmywają się, giną we mgle braku zainteresowania, znika w niej również jego żona, ale nie ma się czemu dziwić, przecież nigdy nie zajrzała do sklepiku, a żeby zaistnieć, powinna.


  • Hiromi Kawakami, Pan Nakano i kobiety, tłum. Anna Zalewska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012

niedziela, 5 lutego 2017

"Trzewiczki Matki Boskiej" J. Sokolińska



O co chodzi z tymi „trzewiczkami Matki Boskiej”? pomyślałam. Muszę się tego dowiedzieć – dodałam. I dałam się ponieść ciekawości.

Na szczęście nie zaprowadziła mnie ona do piekła, ani nawet do jego przedsionka, a jedynie wprowadziła w pewną, dość zabawnie opisaną historię Doroty Sadowskiej, domorosłej detektywki, wyrosłej na kryminalnych serialach, świadka potrącenia przez nieznanego sprawcę, Tatiany Szykier.

Ofiara trafia do szpitala, po czym umiera, nie od ran odniesionych w wypadku, ale za sprawą konwalii. I tu zaczyna się ciąg dziwnych przypadków, w które wplątane zostają nie tylko konwalie, ale i oleander, i dwa psy rasy springer spaniel angielski o imieniu Chrupek, i trzy panie w średnim wieku o dziwnym poczuciu sprawiedliwości, że o mężu Doroty, Filipie i ich gosposi, pani Wandzie, nie wspomnę. 

Tu i ówdzie giną ludzie i zwierzęta, a Dorota staje się coraz bardziej podejrzliwa. W czym nie przeszkadza jej niespodziewana, aczkolwiek zagrożona ciąża. 

Akcja miesza się i zapętla, by w końcu ulec rozwiązaniu. Wyjaśnia się nawet kwestia owych intrygujących trzewiczków. 

Książkę czyta się szybko i raczej z uśmiechem, na plus – każda z osób ma charakterystyczny sposób wysławiania, na minus – powierzchowność wątków i pewna chaotyczność, być może zamierzona. Do poczytania dla relaksu.


  • Joanna Sokolińska, Trzewiczki Matki Boskiej, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2015

poniedziałek, 30 stycznia 2017

"Poeta, strażnik i więzień" J. Lee



Japonia w czasie II wojny światowej była sojusznikiem Niemiec i planowała stać się mocarstwem, podporządkowującym sobie sąsiadujące z nią państwa. Te zakusy nie ominęły również Korei, gdzie Japończycy wprowadzali terror niewiele różniący się od tego, który panował w dobrze nam znanych państwach totalitarnych. Koreańczycy byli zatem sukcesywnie gnębieni, osadzani w ciężkich więzieniach, obdzierani z tożsamości narodowej, eliminowani, także w eksperymentach medycznych. 

Historia opisana przez Yung-Myunga Lee zaczyna się w 1944 roku w zakładzie karnym w Fukuoce. To tutaj w Oddziale Trzecim, najcięższym, przetrzymywani są Koreańczycy, w dużej części więźniowie polityczni. Ich los jest w większości przesądzony – mają z niego nie wyjść żywi.

Okazuje się jednak, że żywy nie wyjdzie również jeden ze strażników, Sugiyama, zamordowany przez nieznanego sprawcę. Naczelnik nie chce przekazać sprawy na zewnątrz, dlatego zleca przeprowadzenie śledztwa innemu strażnikowi, młodemu Yuichi Watanabe. 

W trakcie śledztwa okazuje się, że Sugiyama, były żołnierz, dręczący więźniów, ma drugą twarz, zupełnie zaskakującą. Wypływają również inne rzeczy, jak tajna biblioteka, tunel w karcerze czy efekty zastrzyków „na wzmocnienie”.

Watanabe drąży i coraz bardziej zaczyna się bać, a jednocześnie coraz więcej rozumieć.
Odkrywa część prawdy, reszta, jak przystało na porządny zakład karny, jest „ocenzurowana”. I tak ma pozostać. Dlatego tylko w jego pamięci pozostają rozmowy z Yunem Dong-ju, koreańskim poetą, historia o dziewczynce z latawcem, treść pieśni Schillera i inne szczegóły więziennego życia. Oczywiście do czasu.

Bo potem przychodzi koniec wojny…

Książka wybitna. Pełna poezji, symboli, prób zrozumienia człowieka i mechanizmów przemocy. Nic nie jest tu czarno-białe. Każdy jej kawałek daje do myślenia i wciąga.


  • Lee Jung-myung, Poeta, strażnik i więzień, tłum. Jan Kraśko, wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2016

środa, 18 stycznia 2017

"Znikasz" Ch. Jungersen

Czy uszkodzony mózg to uszkodzona dusza? Czy człowiek, który zmienił się z powodu wypadku, zachowuje swoją tożsamość? Czy jest nadal tym, za kogo go mieliśmy? Te i inne pytania wielokrotnie już zadawali sobie psycholodzy, filozofowie. I znów pojawiły się one w kontekście historii opowiedzianej przez Christiana Jungersena.  

Jej główny bohater, Frederik Halling, w ciągu kilku lat zmienia się z zagorzałego pracoholika i człowieka sukcesu w ciepłego męża i ojca. Zmiany te następują stopniowo i niezauważalnie dla bliskich, dlatego szokiem okazuje się jego szaleńcza jazda samochodem, zakończona kraksą, po której kierowca dostaje napadu furii i kończy z rozbitą głową nad przepaścią.

Tomografia mózgu wykonana po wypadku w szpitalu wykazuje guza mózgu.
I nagle wszystko staje się jasne.  Nie było żadnego cudu. Cała przemiana osobowości okazuje się wytworem choroby. 

Frederik przechodzi operację. Guz znika, ale znika również dawny Frederik. W wyniku ingerencji w przodomózgowie, następuje uprymitywnienie jego zachowań. Zamiast uczuć wyższych, pojawiają się pierwotne instynkty. Na domiar złego wychodzi na jaw afera z defraudacją szkolnych pieniędzy. Okazuje się, że będąc chorym, mężczyzna przejawiał skłonności do hazardu i stracił majątek należący do szkoły, której był dyrektorem, na giełdzie. Stało się to przyczyną utraty pracy części nauczycieli i dobytku jego, jego rodziny i całego zarządu szkoły. Za ten czyn groziło mu więzienie.

W trakcie śledztwa oczywiście pojawia się pytanie, czy kradnąc był świadomy swoich czynów. Obrona oczywiście musi udowodnić, że nie.

W działaniu na rzecz uniewinnienia działa początkowo tylko jego żona, Mia, angażując wyspecjalizowanego w takich sprawach adwokata, Bernarda, znajomego z grupy wsparcia. Oboje starają się udowodnić, że Frederik w tamtym okresie nie był sobą. Działanie to zbliża ich do siebie. Stają się kochankami.

A tytułowe znikanie? To przede wszystkim przemiany osobowości, zarówno chorych, jak i zdrowych z nimi związanych. Ten rodzaj współudziału w zacieraniu tożsamości, w narodzinach nowego. Dotyka to wszystkich bez wyjątku. I nie zawsze dobrze się kończy.


  • Christian Jungersen, Znikasz, tłum. Mateusz Borowski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, s.449, Kraków 2015